Mydlana Chata Deluxe Drzewo Różane Mydło do golenia – recenzja mydła do golenia

Producentem recenzowanego mydła jest pan Gabriel Bryłkowski, właściciel marki Mydlana Chata z Lubania.

Firma produkuje mydła toaletowe, mydła do prania, mydła peelingowe, kule kąpielowe oraz od niedawna mydła do golenia. Pełna oferta dostępna jest w sklepie internetowym producenta

Opakowanie i postać

Opakowanie recenzowanego mydła nie najlepiej świadczy o jego profesjonalizmie mydlarni. To plastikowy, mały słoiczek – taki jak używane w kremach do twarzy. Wieczko „ozdobione” jest papierkiem z nadrukiem wykonanym na drukarce atramentowej. To zwyczajny papier do ksero, nawet nie z tych grubszych. Odkleił się? Bo klej nie był właściwie dobrany. Oj nie wróżę sukcesów, jeśli tak będą wyglądały opakowania.

Opakowanie mydła do golenia Mydlana Chata Drzewo Różane

Opakowanie mydła do golenia Mydlana Chata Drzewo Różane

W słoiczku znajduje się mydło o konsystencji beżowej, lepkiej pasty.

Mydło do golenia Mydlana Chata Drzewo Różane

Mydło do golenia Mydlana Chata Drzewo Różane

Skład

Oj zaszalał producent z tłuszczami. Jest ich w składzie wyjątkowo dużo. I pomyśleć, że taki Martin de Candre świetne rezultaty osiągnął przy użyciu jedynie dwóch zmydlanych składników – kwasu stearynowego i oleju kokosowego. W recenzowanym mydle działaniu wodorotlenków potasu i sodu poddane zostały: kwas stearynowy, masło Shea, masło kakaowe, olej z pestek grejpfruta, olej palmowy, olej migdałowy, olej kokosowy, olej rycynowy i masło mango. Naprawdę tyle tego było trzeba? Naprawdę?

Skład uzupełniają: gliceryna i glinka kaolinowa. Glinka oczywiście po to, by poprawić poślizg. I znów – naprawdę było to konieczne?

Pozostałe składniki odpowiadają za zapach. Są to: olejek różany (łac. Aniba rosaeodora), linalol (konwalia), geraniol (pelargonia), benzoesan benzylu (słodki, balsamiczny) i limonen (skórka cytrynowa).

Skład zgodnie z INCI: Potassium/Sodium Stearate, Potassium/Sodium Shea Butterate, Potassium/Sodium Cocoa Butterate, Potassium/Sodium Grapeseedate, Potassium/Sodium Palmate, Potassium/Sodium Almondate, Potassium/Sodium Cocoate, Potassium/Sodium Castorate, Potassium/Sodium Mango Butterate, Glycerin, Kaolin, Aniba Rosaeodora Oil, Linalool, Geraniol, Benzyl Benzoate, Limonene. 

Skład mydła do golenia Mydlana Chata Drzewo Różane

Skład mydła do golenia Mydlana Chata Drzewo Różane

Zapach

W zamyśle miał być to zapach drzewa różanego. A jaki jest? No cóż, ze słoika faktycznie pachnie, choć to zapach bardzo delikatny. Podczas wyrabiania piany trzeba już mocno wysilić nozdrza, aby ten zapach wyczuć. W czasie samego golenia aromat jest symboliczny – o wiele ze słaby. W takiej sytuacji nie mam nawet zamiaru rozbierać tej kompozycji na części. Drzewo różane? Może Ja w niej czuję lawendę, ale powtarzam – bardzo delikatną.

Uważam, że firma musi włożyć dużo wysiłku w opracowanie sposobu trwałego aromatyzowania swych wyrobów. Z moich obserwacji wynika, że powodzenie mydła do golenia na rynku zależy właśnie od zapachu. Znam wielu producentów, którzy pomimo dopracowania samego mydła do perfekcji, nie umieli go odpowiednio zaprawić aromatem. Że wspomnę choćby Lebelle Soaps czy Strop Shoppe – obie firmy już nie isnieją. Za to taki Phoenix Artisan Accoutrements ma się dobrze, jak myślę, głównie za sprawą miliona oferowanych „smaków” swych produktów. Uważam również, że należy skupić wysiłki na opracowaniu kompozycji zapachowych w oparciu o syntetyczne aromaty, a może nawet lepiej, na użyciu gotowych, dostępnych na rynku kompozycji. 

Moja ocena zapachu 4/10. Gdyby był to aromat mocniejszy, byłoby dużo więcej.

Piana

Pierwszy raz wyrabiając pianę wykorzystałem swój najlepszy pędzel, czyli Mühle 35K256 – syntetyk Silvertip Fibres. Ze względu na miękką konsystencję, odważyłem 1,2 g. Lepiej żeby było za dużo, niż za mało. Piana wyrobiła się szybko i w bardzo dużych ilościach. Była naprawdę świetna – kremowa, ciągnąca się i mocno nawiżona. Po naniesieniu połowy na twarz, miałem grubą brodę Świętego Mikołaja. Po wecowaniu brzytwy przejrzałem się w lustrze i spostrzegłem, że przy lewym uchu piany nie ma. Czyżby zanikała? Po zakończeniu przejścia resztę z pędzla naniosłem na twarz. Znów było jej bardzo dużo. Czy była idealna? Na pewno bardzo dobra, ale miałem wrażenie, że brakuje jej mięsistości. Może czegoś innego? Być może mydło źle znosi tak dużą ilość wody.

Piana wyrobiona z 1,2 g mydła do golenia Mydlana Chata Drzewo Różane – pozostałą na pędzlu po nałożeniu na pierwsze przejście

Piana wyrobiona z 1,2 g mydła do golenia Mydlana Chata Drzewo Różane – pozostałą na pędzlu po nałożeniu na pierwsze przejście

Drugie wyrabianie przeprowadziłem za pomocą 30-milimetrowego giganta od Yaqi. Tym razem zdecydowałem, że pianę bardziej zagęszczę niż poprzedniego dnia. Miałem golić się R41 i liczyłem na mocniejszą ochronę. Z 1-gramowej porcji mydła, piany powstało bardzo dużo – spokojnie na 3 przejścia. Konsystencja jaką udało mi się uzyskać była super kremowa. Prawdę powiedziawszy, to jedna z lepszych konsystencji jakie udało mi się uzyskać kiedykolwiek. Nie była co prawda mocno nawilżona, ale była właśnie wzorowo kremowa. Tym razem nie zauważyłem zanikania, choć przyznam, że nie dałem jej na to zbyt dużo czasu.

Trzecia piana powstała przy użyciu Mühle Sophist – pędzla wyprodukowanego z naturalnego włosia borsuka silvertip. Namoczyłem go jak trzeba. Odważyłem 1 g i wsmarowałem mydło w skórę twarzy. Dobrze strzepnąłem pędzel i zacząłem nim szorować. Za mało wody! Zamoczyłem końcówki pędzla i kontynuowałem starania. Oj, mop straszny z tego borsuka. Przyznaję. Jakoś odzwyczaiłem się od takiej charakterystyki. Piana powstawała ospale, ale w końcu powstawała. Przeszła przez fazę szamponowej, ale ładnie się zagęściła. Nie była taka jak poprzedniego dnia, mimo to była bardzo przyzwoita. Dobra robota, panie Mydlana Chata!

Moja ocena piany to 10/10. Za krótko używałem mydła, aby być tej oceny pewnym. Musiałbym jeszcze sprawdzić zanikanie. Na dziś daję notę najwyższą.

Golenie

Do pierwszego golenia zaprzągłem brzytwę Puma 6/8. Narzędzie doskonale mi znane, golące dokładnie i łagodnie. Każde pociągnięcie ostrza szło gładko. Poślizg w zupełności wystarczał. Brzytwa nie stawała dęba i nie przeskakiwała. Trudno mi powiedzieć co z ochroną, bo w przypadku użycia brzytwy, ma ona mniejsze znaczenie. Tak jak można było się tego spodziewać, Golenie zakończyło się pełnym sukcesem – idealnie gładko, bez podrażnienień i bez jakiejkolwiek widocznej ranki.

Drugi dzień to test ostateczny – Mühle R41 w zestawie z nowiutką żyletką Feather. Tylko najlepsze mydła są w stanie obronić moją skórę przed zakusami tego agresywnego duetu. Pianę miałem niewyobrażalnie kremową, więc byłem dobrej myśli. Było dobrze, choć ani poślizg, ani ochrona to nie szczyt szczytów. Poślizg nie jest z tych tłustych, pozostających na skórze po zgarnięciu piany ostrzem. Jest bardzo dobry, ale jednak dość nietrwały. To samo z ochroną – ewidentnie jest dobrze, ale do rekordowej trochę brakuje. Czy to wszystko jest w stanie okiełznać  japońsko-niemiecką grupę uderzeniową? Nie. Po zmyciu resztek piany zimną wodą okazało się, że mam kilka mikrozacięć. Zmyłem drugi raz – to samo. Zmyłem trzeci raz – nic się nie zmieniło. Nie zdecydowałem się na ałun, bo chciałem jeszcze ocenić naprężenie skóry i nawilżenie. Za to gładkość była absolutnie idealna.

Trzeciego dnia wybrałem Mühle R89 z jednodniowym Featherem. Chciałem jeszcze potwierdzić swoją ocenę poślizgu. Golenie, jak to z R89,  było super. Tym razem poślizg i ochrona wystarczała. Po dwóch przejściach osiągnąłem perfekcyjną gładkość, ale i kilka czerwonych kropek w kącikach ust. Czyżby to konsekwencja wczorajszego przeorania R41? Może, bo raczej mydło chroniło skórę na tyle dobrze, aby nic złego się nie stało. A poślizg? Bardzo dobry, ale zdecydowanie nie idealny.

Moja ocena golenia to 8/10

Po goleniu

Po zakończeniu pierwszego golenia, do którego użyłem brzytwy, skóra była widocznie naprężona i lekko wysuszona. Na wszelki wypadek odczekałem jeszcze pół godziny, by sprawdzić czy kondycja ulegnie poprawie. Nic takiego nie nastąpiło. Skóra zdecydowanie wymagała zastosowania środków pielęgnujących. Z zapachu nic nie zostało, dlatego wybór padł na balsam Wickham 1912 Citrus Musk. Skóra natychmiast odzyskała nawilżenie.

Po drugim goleniu, gdy los kusiłem R41, skóra była w gorszym stanie niż dnia poprzedniego. Pomijam już ciągle widoczne mikrozacięcia. Chodzi mi o lekkie wysuszenie. Nie czekałem zbyt długo z użyciem balsamu. Znów sięgnąłem po Wickhama, ale tym razem był to Magnum. Dzięki niemu skóra nie tylko zyskała sprężystość i jedwabisty połysk, ale też zaczęła pięknie pachnieć.

Ostatnie golenie z użyciem całkowicie przewidywalnej tym razem maszynki, Mühle R89, nie zaskoczyło niczym. Skóra była lekko wysuszona i delikatnie naprężona, bez śladów deklarowanego przez producenta zapachu.

Zaskoczyło mnie, że odczucia po goleniu nie są najmocniejszą recenzowanego mydła. Pomijam już nawet brak zapachu, ale receptura zawierająca tak wiele olejków o „cudownym działaniu” powinna trochę mocniej dbać o skórę.

Moja ocena odczuć po goleniu to  5/10 – standard z minusem za brak zapachu.

Dostępność i cena

Mydło można kupić w sklepie firmowym producenta. Słoiczek zawierający 80 g mydła kosztuje 25 zł. Zakładając zużycie na poziomie 1 g, koszt jednego standardowego golenia wynosi 0,31 zł.

Podsumowanie i ocena

Bardzo mnie cieszy pojawienie się na polskim rynku kolejnego producenta, tym bardziej że recenzowane mydło do golenia to dobry produkt. Do pełnej dojrzałości jeszcze trochę brakuje – głównie zapachu i ładniejszego opakowania. Jeśli chodzi o właściwości „goleniowe”, są one na bardzo przyzwoitym poziomie. Natomiast piana to poziom nie do osiągnięcia dla większości konkurencji. Analizując skład, spodziewałem się trochę lepszych właściwości pielęgnacyjnych, ale i tutaj Mydlana Chata nie musi się niczego wstydzić. Niestety dla producenta i „stety” dla klientów, w podobnym segmencie cenowym dostępnych jest wiele bardzo dobrych mydeł do golenia a nawet kilka kremów. Dla mnie oczywistym konkurentem jest np. Haslinger – mydła delikatnie pachnące, ale jednak pachnące, a na dodatek o jeszcze lepszych właściwościach „goleniowych”. Można dalej wymieniać – Mitchell’s Wool Fat, Via Berberia, Speick. Żeby z nimi nawiązać walkę, trzeba popracować nad zapachem i trochę „podkręcić” właściwości podstawowe. Znana włoska mydlarnia Saponificio Varesino obecnie sprzedaje swoje golidła w formule 4.3. Wygląda na to, że Mydlana Chata jest w wersji 1.0. Strach myśleć co stanie się z konkurencją, gdy Lubański producent dojdzie do 3.0. Trzymam kciuki.

Czy warto kupić mydło do golenia z Mydlanej Chaty o aromacie drzewa różanego? Osobom ceniącym mocny zapach raczej bym odradzał. Ci, którzy aromat traktują jako jedynie przyjemny, lecz mało istotny dodatek, za to lubią ukręcić idealną, kremową pianę, nie powinni być rozczarowani.    

Moja ocena: 6/10 (dobry produkt)

  • zapach (atrakcyjność, intensywność i trwałość): 4/10,
  • właściwości piany (łatwość wyrabiania, trwałość i inne właściwości piany): 10/10,
  • efektywność golenia (poślizg, zmiękczanie zarostu, dokładność itp.): 8/10,
  • odczucia po goleniu (właściwości pielęgnacyjne, zapach): 5/10,
  • cena użycia: 0,46 zł,
  • opłacalność: 6/10.

Sprawdź w rankingu mydeł i kremów do golenia, jak recenzowany produkt wypada na tle konkurencji.

Ocena ogólna nie uwzględnia opłacalności, ani nie jest średnią poszczególnych ocen cząstkowych.

Punktacja: 1 – tragiczny, 2 – słaby, 3-4 – taki sobie, 5-6 – dobry, 7-8 bardzo dobry, 9 – niemal doskonały, 10 – wybitny

Zapraszam do dyskusji. Każdy komentarz jest dla mnie nagrodą i wzbogaca recenzję. Jeśli chcesz być na bieżąco informowany o nowych wpisach, śledź mnie na Twitterze (polecam), ew. zasubskrybuj blog w WordPressie. Po opublikowaniu nowego wpisu, dostaniesz e-maila.

Pewnie zauważyłeś już reklamy. Wpływy z nich jak na razie pozwalają na pokrycie drobnego procenta kosztów. Wiem, że ogłoszenia są trochę uciążliwe, ale dzięki nim mam choć trochę wrażenia, że nie pracuję zupełnie za darmo. Jeśli zauważysz w ogłoszeniach coś ciekawego, kliknij – serwis na tym skorzysta. Jeśli korzystasz z AdBlocka, proszę dodaj geekhub do listy wyjątków. Dziękuję.

blokowanie-reklam

22 Comments

  1. Laki_Luk

    No tak. Zapach rzeczywiście nie powala. Ale pozostałe cechy tego mydła już tak. Byłem bardzo zaskoczony jakością tego mydła w zakresie jakości piany i łatwości jest wytwarzania. A i na właściwości pielęgnacyjne nie narzekam. 6/10 wydaje się być bardzo surową oceną w skali Mirka 🙂

    Jeśli producent poradzi sobie z uzyskaniem trwałego i atrakcyjnego zapachu, będzie 8/10. Jeśli wersja oparta na łoju zwierzęcym będzie jeszcze lepsza, osiągniemy 9/10.

    Dodanie mentolu gwarantuje 10! 🙂

    Reply
    1. Mirosław Florek (Post author)

      Czyli ocena ogólna jest zbyt niska? Hmmm… No to spójrz na składowe. Czy 4/10 w zapachu jest zbyt niskie? Dla przykładu LEA Classic ma też 4 a czerwone, sandałowe Proraso 5. Uważasz, że Mydlana Chata zasługuje na więcej? Wg mnie zdecydowanie nie. Kwestia piany chyba nie budzi wątpliwości. Dałem 10/10. Więcej dać nie mogę, ale w recenzji zastrzegłem sobie prawo do ew. obniżenia oceny, jeśli zauważę, że piana nie jest trwała. Na razie jest maks. Jedziemy dalej. Za golenie dałem 8/10. Uważasz, że za mało? No sorry, ale mydła Saponificio Varesino, Klar, LASS czy Wickhamy golą wyraźnie lepiej. Wyższa ocena byłaby wg mnie niesprawiedliwa. No i dochodzimy do ostatniego obszaru – post shave feeling. Tu decydującą rolę odgrywa stan skóry po goleniu, w tym jej zapach. Zapachu brak, a w moim przypadku zauważyłem lekkie naprężenie i wysuszenie. Dla mnie to standard, który oceniam na 6/10. Już kiedyś to podawałem, że wyliczam pomocniczą wartość oceny ogólnej za pomocą następujących wag: zapach – 50%, piana – 20%, golenie – 25% i odczucia po goleniu 5%. Nawet gdybym za ten ostatni obszar dał 8/10 (bo więcej ze względu na brak zapachu raczej nie byłoby możliwe), i tak nic to zmieniłoby w ocenie ogólnej. Prawdę powiedziawszy, gdybym miał wybierać między mydłem z Mydlanej Chaty a czerwonym Proraso, wybrałbym włoskie, bo dla mnie zapach mydła ma bardzo duże znaczenie. Zresztą i białe Proraso uważam, że jest lepsze, choć Proraso zarówno pianę mają gorszą, jak i golą słabiej. Co ty na to @Laki_Luk?

      Reply
      1. Laki_Luk

        Co ja na to?

        Uznaję Twoją argumentację, zwłaszcza w świetle informacji (wcześniej jej nie zauważyłem), że zapach decyduje w połowie o Twojej ocenie końcowej.

        Po prostu intuicyjnie czytając Twoje oceny, szóstkę odbieram jako odpowiednik szkolnej trójki. I również kierując się intuicją wydaje mi się, że mydło zasługuje na ciut więcej… mimo słabej oceny zapachu.

        Natomiast z całą pewnością przez resztę życia wolałbym golić się tym mydłem niż którąkolwiek wersją Proraso.

        Reply
      2. prumar

        Zapach 50% a golenie tylko 25%? Przy mydle do GOLENIA a nie perfumach. Zastanawiające.

        Reply
        1. Mirosław Florek (Post author)

          Właśnie dlatego podaję składowe, żeby każdy mógł zrobić sobie ocenę ogólną i wynikający z tego własny ranking. Według mnie, większość mydeł do golenia, jeśli nie jest coś w recepturze mocno popsute, działa dobrze. Jak to mówi Anthony Esposito – they are all good. Dla mnie największym wyróżnikiem jest więc właśnie zapach. Stąd taka właśnie waga. Zwracam jednak uwagę, że ta wartość wyliczana to tylko wskaźnik, a nie finalna ocena.

          Reply
        2. Emil

          Ja się nie dziwię takiej skali, mydło może być nawet 11/10, jednak w momencie gdy pachnie w sposób dla recenzenta odstraszający, nie uzyska wysokiej oceny. Wyobraź sobie zapach którego nie znosisz i Twoje ulubione mydło pod względem właściwości, połącz oba, jaką byś dał ocenę?

          Reply
          1. prumar

            Oczywiste jest, że zapach może zdyskwalifikować produkt. I opis zapachu powinien być zaznaczony bardzo wyraźnie. Ale opieranie na zapachu ogólnej oceny może wprowadzać przekłamanie/bałagan. Wyobraźmy sobie, że mamy dwóch cenionych recenzentów i każdy z nich lubi zupełnie inne zapachy. Może się okazać, że to samo mydło będzie ocenione zupełnie inaczej. I trzeba będzie dokładnie przestudiować recenzję, żeby wyciągnąć ocenę tego produktu – z tabelki może być trudniej.

            Wydaje mi się, że każdy produkt ma cechy pierwszorzędne i drugorzędne. Te pierwsze odnoszą się do tego, do czego jest ten produkt przeznaczony, czyli zapach przy perfumach, właściwości golenia przy mydle od golenia, moc silnika i właściwości jezdne przy sportowym samochodzie. I tak jak nikt nie będzie twierdził, że różowy Porsche jeździ gorzej niż czarny, to mimo to różowy nie znajdzie wielu klientów. Tak, wydaje mi się, że twierdzenie, że mydło o zapachu cytrusów jest lepsze od mydła o zapachu drzewa sandałowego tylko dlatego, że autor woli ten pierwszy zapach, jest nie do końca prawdziwe. Czytelniejsze byłoby obok oceny głównej odnoszącej się do właściwości mydła zamieszczenie wyraźnego opisu jego zapachu, koloru, etykiety, opakowania.

            Oczywiście sprawa jest w jakiś sposób rozwiązana, gdy można, tak jak na tej stronie, posortować tabelkę rankingu wg cechy ważnej dla czytelnika.

  2. TheMarco

    Efektu wysuszania skóry po goleniu nie zauważyłem w wersji DeLuxe, za to w wersji Standard już tak. Do zapachu w wersji DeLuxe się nie odniosę, miałem wersję bezzapachową. Za to zapach czy to z wersji Standard czy Potasowego jest wyczuwalny głównie w tyglu, przy wyrabianiu piany na twarzy nie masz szans na wyczucie go z zasadzie wogóle.

    Reply
  3. Marcin

    Moim zdaniem problem który poruszyliście jest nie do rozwiązania i to z jednego ważnego powodu. Każdy z nas zwraca uwagę w mydle ( kremie) na coś innego, ale i tak finalnie kupujemy jednak w zdecydowanej większości nosem. Nie tym czy nasza skóra jest wypielęgnowana a nadal jednak nosem. Chyba że ktoś lubi ekstremalne przygody i katowanie się czymś co mu nie podchodzi.
    Dla przykładu poniżej krótki opis jak różne moga być opinie o tej samej rzeczy ( w tym przypadku mieszkanie). 3 wyceny, 3 różnych nieznających się rzeczoznawców – 3 różne wartości tego samego domu. Rozbieżność od 290.000 do 350.000 zł. Powiecie mało realne ale taki jest fakt. I żeby było śmiesznie każda z tych wycen jest prawidłowa. Dlaczego? Ponieważ każdy z banków do których była robiona wycena brał jako główną inną cechę domunującą ( u Mirka to zapach, u mnie to będą właściwości pielęgnacyjne……..) Nie wyobrażam sobie jednak sytuacji w której używam mydła które pachnie tak, że aż mnie odrzuca, pomimo że twarz mam jak przysłowiowa pupcia niemowlaka.
    Mirek startując ze stroną musiał wybrać jakąś cechę przewodnią i wybrał to czym jak wyżej napisałem kierujemy się wszyscy lub zdecydowana większość, dlatego dla kogoś ideałem będzie Wars a na Florisa powie że to nie pachnie, a dla innej osoby będzie zupełnie odwrotnie ponieważ stwierdzi że Wars mu śmierdzi – i bez znaczenia będą tutaj inne cechy danego produktu.

    Już tak zupełnie dla odważnych ( Mirku możesz to wykasować jeżeli uznasz za słuszne 🙂 ) – czy ktoś z was sobie wyobraża że ma na swojej półce krem lub mydło o najlepszych na świecie właściwościach golących, idealnym poślizgu, cudownych właściwościach pielęgnujących i nawilżających ale o zapachu zgniłego jajka połączonego z wymiocinami i odrobiną przefermentowanych odchodów??
    JA NIE!

    Reply
    1. Mirosław Florek (Post author)

      Weźmy na warsztat kolejny przykład, a mianowicie pióra wieczne. Kupując Mont Blanca wcale mi nie chodziło, żeby dobrze pisało. Akurat tak się złożyło, że nie mogłem dogadać się z kilkoma stalówkami. Natomiast wziąłem w dłoń znacznie tańszego Pelicana bodajże i wszystko od razu zagrało. Mimo tego, zakup Mont Blanca uważam za udany. Kolejna sprawa to zegarki mechaniczne. Przecież kryterium ich oceny nie jest pomiar czasu, choć właśnie do tego służą.

      Reply
      1. Prumar

        No i oczywiście masz rację. Głównym powodem zakupu Montblanca czy starego zegarka mechanicznego nie będą walory piśmienne czy dokładność czasu, lecz prestiż, moda, czy wreszcie niepohamowana chęć posiadania. Te akurat przedmioty nie dają możliwości prostego określenia ich celu istnienia. Ale z mydłami sytuacja jest prostsza. Mydło/krem ma golić, ma golić dobrze. Mydło, które goli dobrze, jest lepsze od mydła, które goli gorzej. I żaden zapach tego nie zmieni. Tak samo jak kolor samochodu nie sprawi, że samochód będzie miał lepsze osiągi dajmy na to w rajdzie.

        Nie zmienia to faktu, że podobnie jak każdemu z nas, zdarzyło mi się odrzucić mydło do golenia dobre, tylko dlatego że zapach mi nie pasował. Lub konsystencja, lub opakowanie itp. Ale nadal uważałem takie mydło za produkt dobry, z którym po prostu się nie dopasowałem. I nie widzę tu żadnej niekonsekwencji. Proste zasady możliwe są tylko przy prostych kryteriach. Dwa kilo cukru zawsze będzie lepsze niż jeden kilogram, Serena Williams jest lepszą tenisistką niż Agnieszka Radwańska niezależnie od tego, czy wolimy atletyczne murzynki czy nieco mniej atletyczne słowianki itd. itp. Tu kryteria są proste. W przypadku kosmetyków, starych zegarków czy piór wiecznych sytuacja się komplikuje przez zbyt dużą ilość cech, według których można coś oceniać.

        Reply
  4. Gabriel

    Drodzy koledzy.
    Oceniane mydło na chwilę obecną odeszło do lamusa i jest zastąpione finalną wersją. Bardziej tłustą i wydajniejszą w pianę, w czasie i po goleniu znacznie lepiej. Zapachy są intensywniejsze. Osobiście uważam za bardziej słuszne mydło jakie stworzyłem opierając się na tłuszczu wołowym. Jestem pewien, że niedługo dogadam się z Mirkiem i zobaczymy kolejną odsłonę mydła już z lepszymi notami. 😉 Osobiście zakochałem się w wydaniu Mango.

    Reply
    1. Emil

      Mirek jest średnio przekupny, próbowałem 😉

      Czy wersja Mango przypomina w jakiś sposób iColoniali Mango ?

      Reply
      1. Mirosław Florek (Post author)

        Ej tam. Podobno każdy ma swoją cenę. Są dwa pytania – ile i w jakiej walucie. Wiele razy się o tym boleśnie przekonałem.

        Reply
      2. Gabriel

        Czy przypomina iColoniali Mango to nie wiem, bo nie używałem takowego. 😉 Wiem tylko, że to nie jest żadne ogórkowe ani kartoflane mango tylko soczyste, tropikalne mango – inaczej nie potrafię wyjaśnić. Olejek udał się producentowi i jest bardzo wydajny, intensywny, dobrze się zachowuje.
        Mnie nie interesuje czy przekupny czy nie. Obecne mydło jest sporo lepsze od tego recenzowanego i tyle. Sam też się nimi golę i mam skalę porównawczą.
        Co do składania 50% oceny na ołtarzu zapachu mydła do golenia to mam swoje zdanie na ten temat. Mydło do golenia ma przede wszystkim dawać dobrą pianę, poślizg i pozostawiać skórę bez podrażnień i nawilżoną/natłuszczoną, ma nie śmierdzieć. Od pachnienia są perfumy i afrerszejwy.
        Z tym wyciąganiem zapachu na piedestał to gruba przesada i to domena perfumiarzy, a nie mydlarzy i może Mirek powinien bardziej rozwinąć się w tym kierunku, bo takie podejście może mocno wypaczyć ocenę ogólną parametrów mydła. Jak ktoś przeskroluje wątek, przeczyta pobieżnie zatrzymując się na końcu i zobaczy 6/10 to nie odczyta tego inaczej jak szkolne 3+
        Nie zamierzam nikomu się podlizywać, ani przekonywać o wyższości swojej racji. Nawet z oceną mydła jest jak z d… – każdy ma swoją. 😉
        Mydło na chwilę obecną jest bardzo dobre, a jak będzie możliwość polepszać to będzie polepszone.
        Nie jest łatwo zrobić naturalne mydło z właściwościami jakie dają dodatki pochodzenia ropy naftowej, a jak czytałem skład Hasslingera i Proraso to takowe mają. W Proraso od groma, a w Hasslingerze nie w kazdej wersji.
        Zastanawiam się też na ile uczciwe są opisy składu pozostałych producentów. Chociaż nie twierdzę, że wszyscy dodają jakieś precjoza na boku. 😉
        Nie dorównam na starcie wytwórcom ze 100-letnią praktyką, ale zamierzam tego dopiąć.

        Reply
        1. Mirosław Florek (Post author)

          Nie chcę po raz enty wałkować tematu składowych oceny, bo pisałem na ten temat wiele razy. Wiem, że mój sposób jest ułomny, ale zrobiłem go tak jak umiałem i według moich osobistych preferencji. Szczerze mówiąc, to na samym początku robiłem podobne zestawienie dla siebie, aż w końcu przedyskutowałem sprawę z @Archi i trochę składowe zmodyfikowałem. Czy to jest dobre czy złe, to już kwestia oceny czytelników. Ten system prawie odpowiada moim preferencjom. Prawie, bo gdybym teraz to robił, to dodałbym jeszcze składową za opakowanie. I byłoby to więcej niż np. za post shave feeling. Wiem, że wiele osób popuka się w tym momencie mocno w głowę. No cóż, takie są moje preferencje. Spójrz na taką Nuavię* Nie używałem tego mydła, ale nie sądzę, aby robiło się z niego lepszą pianę niż z Twojego. Nie sądzę też, aby istotnie lepiej goliło. Aby to rozsądzić, trzeba byłoby zrobić ślepą próbę, bo w oceny, jeśli ludzie wiedzą co testują, to ja wierzę średnio. Poczytaj na forach czym zachwyca Nuavia – zapachem i tyglem. Reszta cech to wysoki standard. Takich świetnych mydeł jest multum. Tak, tak, drogi Gabrielu, chcesz odnieść sukces biznesowy z mydłem do golenia, to zadbaj o porządne opakowanie i zapach. Resztę już masz. No może jeszcze z tą marką bym coś zrobił, bo mam wrażenie, że z Mydlaną Chatą w przyszłości może być jak z Catie’s Bubbles – największy kłopot właściciela. 🙂 Masz zapał, łeb na karku, więc fajnie byłoby, aby to nie poszło na marne. Jeśli idzie o markę, to pomyślałbym od razu o ekspansji poza granice Polski, bo u nas rynek jest bardzo płytki. Masz fajne imię, które w historii było wiele razy w mocny sposób wykorzystywane. Może coś w tę stronę? Wiesz pewnie co mam na myśli. ‚-)

          Proszę, nie odbieraj moich uwag jako pouczeń, bo takimi nie są. To tylko moja prywatna opinia i drobny, niewiele znaczący głos w dyskusji.

          * Może ktoś się w końcu zlituje i mi odsprzeda po parę gram z każdego smaku. 🙂

          Reply
  5. Gabriel

    Zgadzam się co do nazwy. Firma miała roić głównie mydła toaletowe a nie do golenia, ale sytuacja się odwraca i będzie inaczej. 😉 Ta chata wypada dość infantylnie jak do poważnego wyrobu. Mam już bardzo fajne pomysły na oznaczenia wersji wege i byczego. A imię moje na szczęście jest internaszynal, a nie Ivan czy Yanush. 😉
    Muszę przycisnąć temat i oddać projekt do grafika co by zrobił coś profi. Nazwę też mam i paradoksalnie posługiwałem się nią na forum o całkiem innej tematyce – związana z imieniem, ale bez znamion religijnych/duchowych. 😉
    Z opakowaniem może nawet uda się osiągnąć poziom tygla ceramicznego we współpracy ze znajomą ceramiką.
    Jak by nie było dzięki za 10/10. Ja dałbym 7/10 a teraz wg tego probierza między 9 a 10. Daj mi cynk na firmowego maila to wyślę Ci próbki moich nowych smaków. Od razu przetestujesz co się zmieniło.

    Reply
  6. Bolek

    Na pewno nie kupie ponieważ producent popiera vegan adresując do nich swoje produkty i pewno ucieszy się jak niebawem padnie w Polsce branża futerkowa i prace straci tysiące osób. Inna sprawa to wygórowana nieadekwatna cena.

    Reply
    1. Mirosław Florek (Post author)

      El, Bolek, zwróć uwagę, że producent promuje branżę futerkową robiąc pędzle z borsuka. Branża wieprzowa też ma swoje miejsce z Muhle. 😉

      Reply
    2. Gabriel

      Producent nie popiera żadnej ze stron tylko daje możliwość wyboru zakupu produktów zarówno dla jednej jak i drugiej grupy – z niczego się nie ucieszy jak padnie przemysł futrzany, aczkolwiek snobizm na drogie futra to inna liga niż pędzle użytkowe do golenia.
      Temat generalnie zawiły choćby z racji tego, że dochodzi do absurdów na tym tle. Przykładem niech będzie piosenkarka walcząca o karpie w marketach, jednocześnie zacięcie walcząca o prawo do aborcji własnego dziecka w jej łonie. Nie wchodzę w te dyskusje i dywagacje, bo do niczego to nie prowadzi prócz odkrycia, że sami weganie też „puszczają bąki”… i to często bardziej śmierdzące niż nieweganie.
      Z ceną za hand made też nie ma sensu dyskutować – można się ogolić robiąc pianę z płynu do naczyń i udowodnić, że można taniej.

      Reply
  7. Bolek

    Producent większość swoich wyrobów dedykuje weganom poza tym propaguje na swojej stronie i blogu rożne delikatnie mówiąc kontrowersyjne treści. Tego typu przekaz może przyciągnąć target wegańsko-ekologiczny np mężczyzn w stylu weganina Michała Piroga ale na normalnych facetów działa odstręczająco. Moim zdaniem wizerunek mydeł do golenia MCh wymaga dopracowania jeśli producent chce wypłynąć na szersze wody tym bardziej z taką ceną. To że produkt jest polski, naklejki ręcznie przyklejane i można się golić płynem do zmywania to trochę mało. W tym segmencie cenowym tak jak pisze Mirek jest spory wybór. Proszę nie traktować tego jako atak personalny, a głos w dyskusji.

    Reply
    1. Mirosław Florek (Post author)

      Dzięki za ten komentarz. Co człowiek to ocena. Daleko mi do jaskiniowego macho, zarówno fizycznie jak i charakterem, ale mimo to uznaję się za normalnego faceta. Przy okazji prac ogrodowych miałem ostatnio do czynienia z „prawdziwymi facetami” i nie podejrzewam ich o przebieranie w kosmetykach. Zwróć uwagę na fakt, że ten przeciętny facet nawet nie pomyśli o zakupie ręcznie robionego mydła. W zupełności wystarczy mu (tak jak i mi) produkt z fabryki. Znasz pewnie to angielskie powiedzenie „get big, get niche or get out”. Mydlana Chata musi uderzyć w niszę, jeśli nie ma planu na produkcję masową.

      Reply

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *