Saponificio Varesino Felce Aromatica Shaving Soap – recenzja mydła do golenia

Zbliżamy się do końca serii recenzji mydeł do golenia Saponificio Varesino.

Znak graficzny Saponificio Varesino

Przypomnę, że dotychczas ukazały się:

W kolejce czeka jeszcze Tundra Artica, a niedawno wprowadzony na rynek Cosmo będzie musiał poczekać na lepsze czasy.

Przedstawiony dziś produkt o aromatyzowany kompozycją Felce Aromatica jest odpowiedzią włoskiej mydlarni na obecną od wielu lat linię zapachową Fougère.

Opakowanie i postać

Produkt pakowany jest identycznie jak pierwsze wprowadzone na rynek mydła do golenia Saponificio Varesino, a więc w porządne, kartonowe pudełko. Znajdujący się w środku krążek umieszczony jest w wykonanym z cienkiego plastiku kubeczku. Ów kubeczek może służyć do zapezpieczenia przed wilgocią kupowanego osobno firmowego drewnianego tygla.

Włoska mydlarnia w swoich nowych dziełach zaczęła zwracać baczną uwagę na opakowania. Po zjawiskowym mydle jubileuszowym, wyprodukowała również ciekawy tygiel do Cosmo.

Mydło do golenia Saponificio Varesino Felce Aromatica

Mydło do golenia Saponificio Varesino Felce Aromatica (grafika poglądowa)

Duży, 150-gramowy krążek, to typowy przedstawiciel potrójnie mielonych mydeł – jest bardzo twardy i kruchy. Osobiście wolałbym, aby mydło było znacznie mniejsze, bo 150 gramów, to zapas aż na 8 miesięcy. Przez ten czas zapach osłabnie i może się znudzić. Krążek o masie 80 gramów byłby w mojej ocenie idealny.

Skład

Nie jest to krótki, ascetyczny skład, jaki znamy np. z produktów Martin de Candre.

Jego podstawę stanowią mydło sodowe oleju kokosowego (uwaga, na pierwszym miejscu!), stearynian potasu, mydło sodowe oleju rzepakowego i mydło sodowe oleju słonecznikowego.

Skład uzupełnia kokoiloizetionian sodowy (delikatny, syntetyczny detergent), masło Shea, olej migdałowy, gliceryna, skrobia ryżowa, olej andiroba, kwas stearynowy, chlorek sodu i olej z pestek winogron.

Na liście substancji pomocniczych znajdziemy: estry sacharozy z kwasami tłuszczowymi oleju kokosowego (emulgator), guma ksantanowa (zagęstnik), octan tokoferylu (antyoksydant i naturalny konserwant), kwas cytrynowy (antyoksydant).

Na kompozycję zapachową składają się: mieszanina substancji aromatycznych (Parfum), alpha-isomethyl ionone (zapach fiołkowo-roślinno-drzewny), cytronellol (róża i geranium), kumaryna (zapach ściętej trawy) i limonen (skórka cytrynowa).

Tak jak w pozostałych mydłach przygotowanych jako „Formuła 4.0” producent zdecydował się na zastosowanie delikatnego, syntetycznego detergentu.

Skład zgodnie z INCI: Sodium Cocoate, Potassium Stearate, Sodium Cocoyl Isethionate, Sodium Rapeseedate, Sodium Sunflower Seedate, Aqua/Water/Eau, Butyrospermum Parkii Butter, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Glycerin, Parfum/Fragrance, Oryza Sativa Starch, Sucrose Cocoate, Xanthan Gum, Carapa Guianensis (Andiroba) Nut Oil, Stearic Acid, Sodium Chloride, Tocopheryl Acetate, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Citric Acid, Alpha Isomethyl Ionone, Citronellol, Coumarin, Limonene.

Zapach

„Felce aromatica”, czyli „aromatyczna paproć” to włoska interpretacja słynnej kompozycji Fougère Royale firmy Houbigant. Oryginalny aromat miał się kojarzyć z leśnymi ostępami, a dzieło mydlarni Saponificio Varesino takiego charakteru w mojej ocenie nie ma.

Według producenta, rześką, kolońską linię głowy budują: petitgrain, bergamotka, cytryna, mandarynka i szałwia muszkatołowa. Przyprawowo-korzenną linię serca budują: olejek Elemi (Canarium luzonicum), czarny pieprz, imbir, geranium i jodła. Podstawę stanowią: ambra, sandałowiec, paczula i wetiweria.

Muszę przyznać, że ze zdumieniem przeczytałem opis producenta, bo osobiście odczytuję kompozycję zupełnie inaczej. Po pierwsze marginalne znaczenie ma w niej cytrusowe otwarcie. W zasadzie go nie ma – przynajmniej w mojej próbce. Nigdy nie zetknąłem się z olejkiem elemi, ale sądząc z opisu powinien mieć balsamiczny charakter. Tutaj czegoś takiego nie wyczuwam. Za to odnajduję, miękkie, zaokrąglone drzewne podszycie. Pragnę jednak wyraźnie zaznaczyć, że kłopot z wyodrębnieniem poszczególnych składników, w żaden sposób nie świadczy o skromności kompozycji. Wręcz odwrotnie! Ważne jest to, jak obiera się zapach, zapominając o jego analizie godnej porządnego spektrofotometru. Doświadczenia zapachowe są jak najbardziej pozytywne.

Powrócę do swojego rankingu kompozycji Saponificio Varesino, szeregując je według atrakcyjności:

  1. Dolomiti,
  2. 70th Aniversary,
  3. Tundra Artica,
  4. Felce Aromatica,
  5. Manna di Sicilia.

Dolomiti, pomimo tego, że w mojej ocenie jest bardzo atrakcyjny, dużo traci przez małą intensywność. Na szczęście producent wprowadził na rynek silniej perfumowaną wersję tego mydła.

Mam wrażenie, że wszystkie kompozycje włoskiej mydlarni, z którymi miałem okazję się zetknąć, mają ten sam, kwiatowy mianownik. Nie zaliczyłbym żadnego z nich do wybitnych dzieł sztuki perfumiarskiej, ale i tak kompozycja Felce Aromatica na 9/10 bez problemu zasługuje. W przyszłej klasyfikacji, za którą się zabieram, zapach wyląduje o punkt niżej.

Wyrabianie piany

Podczas używania recenzowanego mydła korzystałem z syntetycznego pędzla Maggard Razor ∅24 mm oraz Mühle Sophist Silvertip Badger ∅23 mm. Oczywiście syntetyk pianę wyrabiał szybciej. Myślę, że mógłbym użyć również trochę mniejszej ilości mydła, ale aż tak dokładnych testów nie przeprowadziłem. Do normalnego, trójprzejściowego golenia wystarczała mi porcja 0,6 g, którą po odważeniu rozcierałem na twarzy.

Wyrobienie piany z mydeł Saponificio Varesino jest dziecinnie proste. Chwila pracy pędzlem i otrzymujemy świetnej jakości, kremową, ciągnącą się strukturę. Gdybym bardzo chciał się wgryzać w szczegóły, może stwierdziłbym, że z kilku recenzowanych wcześniej mydeł, udało mi się uzyskać lepszy efekt. Tak czy inaczej, trudno mieć jakieś istotne zastrzeżenia. Piana odporna jest na dodawanie różnej ilości wody i nie ma tendencji do wysychania ani zanikania.

Moja ocena to 9/10.

Golenie

Jak zwykle do golenia użyłem maszynek Mühle – Sophist (R89) i R41, w której pracowała japońska żyletka Feather HiStainless.

Pomimo przygotowanego zestawu maszynek, zacząłem jednak od golenia calową brzytwą Charlex. Zabieg przebiegał bardzo dobrze. Co tu dużo gadać, włoski produkt należy do najlepszych. Efekt był łatwy do przewidzenia – idealna gładkość (no dobrze, na szyi można byłoby się do jednego miejsca przyczepić) i zero podrażnień.

Kolejne dni to już maszynki. Ponieważ mydła Saponificio Varesino znam bardzo dobrze, nie zaskoczyło mnie optymalne golenie Mühle Sophist. Bardzo dobremu poślizgowi towarzyszyła wystarczająco dobra ochrona. Efekt takiej kombinacji właściwości jest łatwy do przewidzenia. Następnego dnia wskoczyłem do głębokiej wody, mierząc się z R41. Skoncentrowałem się oczywiście na szacowaniu ochrony. Powiem szczerze, że mogło być lepiej, choć niedomaganie to nie przeszkadzało mi, gdy używałem R89.

W sumie golenie oceniam na 9/10.

Po goleniu

Znów to samo – jest bardzo dobrze, ale do ideału trochę jednak brakuje. Trochę to dziwne, bo lista substancji mających pozytywne działanie na skórę jest całkiem długa. Właściwości pielęgnacyjne na przyzwoitym poziomie, ale to czego mi brakuje w stosunku do Manna di Sicilia, to trwałego zapachu.

Moja ocena to 7/10.

Dostępność i cena

Produkt dostępny jest w Polsce w internetowym sklepie eFiori, gdzie wielki, 150-gramowy krążek można nabyć już za 80 zł. Zakładając zużycie na poziomie 0,6 g, jedno golenie kosztuje 0,32 zł. To świetna cena!

Podsumowanie i ocena

Mydło Saponificio Varesino Felce Aromatica to mocny gracz na tle konkurencji. Daje niemal wszystko to, co można byłoby sobie wymarzyć – zapewnia świetne warunki golenia, jest proste w użyciu i bardzo dobrze pachnie. To co mi zaczęło przeszkadzać w mydłach Saponificio Varesino, to stosunkowo mało wyrazisty zapach. Nie chodzi o intensywność, ale o charakter. Takie samo odczucie mam w stosunku do wspaniałej kompozycji Mitchell’s Wool Fat – niby wspaniała, ale przydałby się pazur – to coś, co znajduję we Florisie Elite, czy wyrobach Crabtree & Evelyn. Tym niemniej warto pamiętać o cenie. Golenie za 0,32 zł w tak wspaniałych warunkach trudno sobie zapewnić. Polecam zdecydowanie.

Ocena ogólna: 9/10 (niemal doskonały produkt)

  • zapach (atrakcyjność, intensywność i trwałość): 9/10,
  • właściwości piany (łatwość wyrabiania, trwałość i inne właściwości piany): 9/10,
  • efektywność golenia (poślizg, zmiękczanie zarostu, dokładność itp.): 9/10,
  • odczucia po goleniu (właściwości pielęgnacyjne, zapach): 7/10,
  • opłacalność: 9/10.

Sprawdź w rankingu mydeł i kremów do golenia, jak recenzowany produkt wypada na tle konkurencji.

Ocena ogólna nie uwzględnia opłacalności, ani nie jest średnią poszczególnych ocen cząstkowych.

Punktacja: 1 – tragiczny, 2 – słaby, 3-4 – taki sobie, 5-6 – dobry, 7-8 bardzo dobry, 9 – niemal doskonały, 10 – wybitny

Zapraszam do dyskusji. Każdy komentarz jest dla mnie nagrodą i wzbogaca recenzję. Jeśli chcesz być na bieżąco informowany o nowych wpisach, śledź mnie na Twitterze (polecam), ew. zasubskrybuj blog w WordPressie. Po opublikowaniu nowego wpisu, dostaniesz e-maila.

Pewnie zauważyłeś już reklamy. Wpływy z nich jak na razie pozwalają na pokrycie drobnego procenta kosztów. Wiem, że ogłoszenia są trochę uciążliwe, ale dzięki nim mam choć trochę wrażenia, że nie pracuję zupełnie za darmo. Jeśli zauważysz w ogłoszeniach coś ciekawego, kliknij – serwis na tym skorzysta.

 

13 Comments

  1. Mirosław Florek (Post author)

    Wiem, że zbyt długo kazałem czytelnikom czekać na kolejny wpis. No cóż, ostatnie dni naładowane były wielkimi emocjami i licznymi obowiązkami. Hobby zeszło na plan dalszy.

    Jeśli idzie o Saponificio Varesino, to zwracam uwagę, że w TK Maxx pojawił się komplet trzech mydeł toaletowych White Rose. Cena znośna no i nie trzeba płacić za wysyłkę. Polecam. Poza White Rose widziałem też kilka innych. Warto się nimi zainteresować, bo to wyroby najwyższej klasy. Jak się skończą w TK Maxx, to można je nabyć w eFiori, za niewiele wyższą cenę.

    Emil, dzięki za próbkę!

    Reply
    1. Emil

      Recenzja jak zwykle świetna.

      Fern to akurat mój ulubiony zapach ze stajni SV. Najbardziej wyrazisty i ciekawy. Jest to jedno z tych mydełek które na 100% kupię jak mi się skończy.

      Reply
      1. Emil

        Sam sobie odpowiem, skończyłem to co miałem, już mam nowe, tylko teraz dam mu odpocząć kilka miesięcy. Czas na inne produkty.

        Dla mnie jedno z najlepszych mydeł, a do tego w dobrej cenie.

        Reply
  2. Kowjack

    Mirku dziekuje za swietna, jak zawsze zreszta, recenzje 🙂

    Widze ze ktos sie skusil na mydelka i to nie tylko do golenia . A tyle razy mowielm ze toaletowe tez sa bardzo fajne 🙂

    Reply
  3. SP3CtRUM

    Recenzja jak zawsze pełna klasa – u mnie produkty SV ciągle czekają w kolejce, echhh, za dużo tego wszystkiego.
    Jedna uwaga – w tytule jest Shaving Cream 🙂

    Reply
  4. Marek

    Mirku, nie mogę się doczekać kiedy ukaże się recenzja SV Tundra i Cosmo. Podzielisz się proszę na kiedy można liczyć?
    Dzięki, Marek

    Reply
    1. Mirosław Florek (Post author)

      Cześć Marek!
      Faktycznie nie mam specjalnie motywacji do przetestowania mydeł Saponificio Varesino. Jeden z powodów, to podobieństwo tych mydeł. Pomijając drobne modyfikacje kolejnych wersji, one działają podobnie, więc na jakieś rewelacje trudno liczyć. Zapach Tundra Artica już opisałem w recenzji balsamu po goleniu. Mydło TA mam w szufladzie (dzięki, Emil!) i niebawem wrzucę je na warsztat. A co do Cosmo… Recenzji na razie nie będzie, bo nie mam tego mydła. Na dodatek któryś z wiarygodnych kolegów powiedział mi, że ono anemicznie pachnie. Ja do takich kosmetyków mam sporą niechęć, więc nie mam motywacji, aby je kupować.

      Najbliższy rozkład jazdy wygląda tak:
      – dziś lub jutro ukaże się recenzja Via Berberia Fructi twarde mydło,
      – za 5-7 dni opublikuję recenzję Czech and Speake No 88,
      – za 10-14 dni Arran Aromatics Driftwood twarde mydło.

      Mam niemal gotowe recenzje kilku balsamów:
      – Crabtree & Evelyn West Indian Lime,
      – Geo. F. Trumper Spanish Leather Skin Food,
      – Geo. F. Trumper Coral Skin Food

      Reply
      1. Marek

        Dzięki Mirek,
        Byłem ciekawy jakie różnice pomiędzy formułami 4.0, 4.1 i 4.2, ale skoro mówicie że nie są duże to zacznę przygodę z SV bardziej po zapachu, no raczej po piramidce zapachów :).

        Reply
        1. Emil

          Jak jesteś z okolic Warszawy(Piastów) to posiadam TA MdS D i F więc możesz sobie poniuchać 😉

          Reply
          1. Mare

            Emil, Dzięki za propozycję, mieszkam w Gdańsku ale jak będę w Warszawie to bardzo chętnie skorzystam 🙂

    2. Emil

      Różnice w działaniu i piano-twórczości mydeł MdS TA F i D są marginalne, różnią się wg mnie tylko kolorem i zapachem.

      Niestety nie miałem mydełka Ani i Cosmo

      Reply
  5. Slawomir Szczepanski

    Witam i czekam na recenzje i opinie nowych mydel.Pozdrawiam.

    Reply
  6. Emil

    Odnalazłem kawałek Ferna (stara edycja) w szpargałach goleniowych, postanowiłem odświeżyć sobie wiedzę o Tym mydełku. Ostatni tydzień tyko ono było w użyciu (no dobra, raz użyłem C&E MM dla porównania). Produkt to klasa sama w sobie, nie wiem dlaczego jest to najtańsze mydło ze stajni SV, ale mi ta sytuacja bardzo pasuje.

    Reply

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *