Ogallala Bay Rum, Sage and Cedar Shaving Soap – recenzja mydła do golenia

Buszując po drogerii Pasteur Pharmacy w Nowym Jorku, mydło Ogallala wraz z kilkoma innymi zakwalifikowałem do na prędce zorganizowanego konkursu na najlepszy zapach Bay Rum. W efekcie Ogallala wygrała. Żeby uściślić, recenzowany produkt to nie sam Bay Rum, ale według informacji na etykiecie, to Bay Rum, Sage and Cedar Wood.

O firmie Ogallala Bay Rum słyszałem już wcześniej. Wiedziałem, że pod tą marką sprzedawane są uznawane ze jedne z najlepszych wód po goleniu typu bay rum, a sama kompozycja przez miłośników kategorii uznawana jest za jedną z najbardziej klasycznych.

Opakowanie i postać

Niewiele opakowań mydeł i kremów do golenia może stawać w szranki z Ogallala Bay Rum pod względem dziadostwa i festyniarstwa. Umieszczony wewnątrz kartonowego pudełka krążek był po prostu wrzucony, a nie szczelnie zapakowany w folię.

Mydło do golenia Ogallala Bay Rum, Sage and Cedar Wood Shaving Soap

Mydło do golenia Ogallala Bay Rum, Sage and Cedar Wood Shaving Soap

Mydło jest twarde, ale nie aż tak, jak typowe potrójnie mielone mydła angielskie czy włoskie. Na niektórych opakowaniach (ale nie na moim) producent zamieszcza informację, że mydło można rozpuścić w kuchence mikrofalowej, by dopasować kształt do posiadanego przez siebie tygla.

Skład

Na opakowaniu producent nie podaje składu. Na stronie producenta lista substratów również nie jest podana. Skorzystałem więc z danych dostępnych w w różnych miejscach w Internecie.

Kolejność substancji użytych do wyprodukowania mydła trochę mnie zaniepokoiła. Przyznam, że gdybym zobaczył to na opakowaniu w sklepie, w żadnym wypadku pudełko nie wylądowałoby w koszyku.

Podstawą składu są zmydlone ługiem sodowym olej kokosowy, olej palmowy, olej rycynowy i olej z krokosza barwierskiego. Warto dodać, że krokosz barwierski już w starożytności wykorzystywany był w przemyśle leczniczym i farmaceutycznym.

Skład uzupełniony jest dodatkiem gliceryny, sorbitolu, masła shea, oleinianu sorbitanu (emulgator), białka z nasion soi i glinki bentonitowej.

W celu poprawienia barwy producent zastosował biel tytanową.

Za zapach odpowiada nieujawniona mieszanina substancji zapachowych, zawierająca według zapewnień producenta, również naturalne olejki eteryczne.

Skład jest z mojej ocenie mocno przekombinowany, choć przyznam również, że nie na w nim niczego, co mogłoby wzbudzać obawy.

Skład zgodnie z INCI: Coconut Oil, Palm Oil, Castor Oil, Safflower Oil, Glycerin, Purified Water, Sodium Hydroxide, Sorbitol, Shea Butter, Sorbitan Oleate, Soybean Protein, Titanium Dioxide, Bentonite Clay, Fragrance (proprietary blend including essential oil)

Skład (ingredients) mydła do golenia Ogallala Bay Rum, Sage and Cedar Wood Shaving Soap

Skład (ingredients) mydła do golenia Ogallala Bay Rum, Sage and Cedar Wood Shaving Soap

Zapach

Zaznaczyłem wielokrotnie, że nie jestem wielbicielem zapachów typu Bay Rum. Nie oznacza to, że tych aromatów nie lubię. Po prostu, gdybym miał kilka różnych produktów w sklepie do wyboru, po Bay Rum raczej nie sięgnąłbym na początku. Jednak zapach Ogallala jest naprawdę dobry. Ma w sobie coś pozytywnie oldskulowego. Zdecydowanie bardziej podoba mi się łagodność korzennika (Pimenta racemosa) i goździków, niż często chemiczne cytrusy w popularnych w Polsce tanich, męskich kosmetykach. Więcej o kompozycjach aromatyczno-przyprawowych, do których zalicza się Bay Rum, przeczytać można w artykule „Kompozycje zapachowe produktów do golenia„.

Jeśli idzie o aromaty Bay Rum, Ogallala to uznany w USA specjalista. Nic więc dziwnego, że kompozycja w testowanym mydle naprawdę mi się spodobała – jest ładnie zbalansowana i intensywna. Tak jak to napisałem wyżej, oryginalny aromat Bay Rum recenzowanego mydła wzbogacony został o szałwię i drewno cedrowe. Zaręczam, że różnica w stosunku do oryginalnego Bay Rum jest ledwie wyczuwalna. Gdybym nie wiedział co widnieje na etykiecie, nigdy bym nie powiedział, że znajdują się tam dodatkowo te dwa aromaty. Zapach oceniam na 7/10 – wyżej niż Col. Conk i Captain’s Choice. Kto wie, może kupię sobie płyn po goleniu Ogallala.

Wyrabianie piany

Pierwszego dnia postanowiłem wydobyć zapach poprzez zalanie mydła ciepłą wodą. Okazało się to złym pomysłem, bo odcięty od tygla plaster zaczął się rozpuszczać. Hmm… Efekt ten pamiętam z mydeł glicerynowych. No cóż – takie życie. Nie zniechęciłem się i pianę wyrobiłem. Niestety, nie w pełni mi odpowiadała. Było jej sporo, ale była zbyt puszysta. Jej trwałość również nie była rekordowa, choć przyznam, że nie stwierdziłem szybkiego zanikania.

Kolejnego dnia już znacznie wpasowałem się w możliwości mydła Ogallala. Nabrałem więcej produktu (2 g) i ograniczyłem ilość wody. Tym razem piana była znacznie lepsza, choć do ideału nadal dużo jej brakowało. Niestety, znacznie gorzej sprawowała się podczas drugiego i trzeciego przejścia. Najwyraźniej, bardzo trzeba uważać na zbytnie rozwodnienie. Jeśli tak się stanie, piana straci na trwałości i konsystencji.

Wyrabiającym pianę klasycznie, a więc ładującym pędzel z tygla, a nie tak jak ja, używając krążka jak sztyftu, polecam dłuższe niż zwykle kręcenie pędzlem i bardzo ostrożne dozowanie wody.

Właściwości piany oceniam na 6/10.

Golenie

Poślizg jaki oferuje mydło Ogallala jest zdumiewająco dobry. Niestety, nie mogę tego powiedzieć o ochronie. Tutaj zdecydowanie jest poniżej średniej. Nowa żyletka Feather, pomimo użycia łagodnej maszynki, jaką jest Mühle Sophist (R89) i zachowania dużej ostrożności, zostawiła po sobie kilka czerwonych pamiątek. Na nic zdały się próby zagęszczenia piany. Nawet gdy piana była bardziej gęsta niż zwykle, ochrona zdecydowanie nie była satysfakcjonująca. Na pocieszenie dodam tylko, że zmiękczanie zarostu, najpewniej dzięki dużej zawartości gliceryny, stoi na wysokim poziomie.

Więcej niż 6/10 przyznać za golenie nie mogę.

Po goleniu

Zważywszy na przeciętne właściwości podstawowe, wrażenie po goleniu mocno mnie zaskoczyły. Skóra była pachnąca, gładka, sprężysta i lekko nawilżona. Może nie jest poziom odczuć, jakie zapewnia choćby Mitchell’s Wool Fat, ale jednego złego słowa na mydło Ogallala powiedzieć nie mogę. Wrażenia po goleniu oceniam na 8/10.

Dostępność i cena

Zgodnie z przewidywaniami, to amerykańskie, rzemieślnicze mydło nie jest dostępne w Polsce. W USA, ze względu na wielką popularność płynu po goleniu tej marki, produkty Ogallala dostępne są w większość sklepów internetowych. Krążek o masie 128 g ma cenę jedynie ok. $5,50-$6,00. Kalkulując koszty zakupu za pośrednictwem Maggard Razors, otrzymujemy przy zamówieniu opiewającym na 5 szt. aż $11,16 (44 zł), czyli dwa razy więcej niż w sklepie. Uwzględniając bardzo wysokie zużycie mydła, czyli 2 g na golenie, otrzymujemy cenę zabiegu w wysokości 0,69 zł

Podsumowanie i ocena

Przykro to powiedzieć, ale pomimo tego, że nie jestem wielkim miłośnikiem zapachów typu Bay Rum, właśnie aromat recenzowanego mydła jest dla mnie jego najmocniejszą stroną. Wszystko poza tym, to co najwyżej poziom przeciętny. Owszem, bez problemu da się tego produktu używać, ale nie wiąże się z tym jakaś szczególna przyjemność. Obfita, ale w efekcie nie najlepsza piana zapewnia co prawda świetny poślizg, ale słabo chroni skórę, przez co golenie nie zawsze jest komfortowe. W Polsce, za ten przeciętny produkt musimy zapłacić bardzo wysoką cenę, co czyni zakup kompletnie nieopłacalnym. Dla osób o neutralnym nastawieniu do zapachów Bay Rum, nie polecam nawet w charakterze ciekawostki. Dla miłośników tych przyprawowych kompozycji, Ogallala Bay Rum to pozycja obowiązkowa – choćby jeden krążek.

Moja ocena: 6/10 (dobry produkt)

  • zapach (atrakcyjność, intensywność i trwałość): 7/10,
  • właściwości piany (łatwość wyrabiania, trwałość i inne właściwości piany): 6/10,
  • efektywność golenia (poślizg, zmiękczanie zarostu, dokładność itp.): 6/10,
  • odczucia po goleniu (właściwości pielęgnacyjne, zapach): 8/10,
  • opłacalność: 5/10.

Sprawdź w rankingu mydeł i kremów do golenia, jak recenzowany produkt wypada na tle konkurencji.

Ocena ogólna nie uwzględnia opłacalności, ani nie jest średnią poszczególnych ocen.

Punktacja: 1 – tragiczny, 2 – słaby, 3-4 – taki sobie, 5-6 – dobry, 7-8 bardzo dobry, 9 – niemal doskonały, 10 – wybitny

Zapraszam do dyskusji. Każdy komentarz jest dla mnie nagrodą i wzbogaca recenzję. Jeśli chcesz być na bieżąco informowany o nowych wpisach, śledź mnie na Twitterze (polecam), ew. zasubskrybuj blog w WordPressie. Po opublikowaniu nowego wpisu, dostaniesz e-maila.

7 Comments

  1. Kowjack

    Serdeczenie dziekuje za recenzje. Moim prywatnym zdaniem, najlepszy zapach Bay-Rum jaki wachalem. Pozostale wlasciwosci mydelka na poziomie dobre/troszke lepsze niz dobre. Ciekawy produkt, wart sprobowania, chocby ze wzgledu na zapach. Dla milosnikow zapachu BayRum pozycja obowiazkowa 🙂

    Reply
  2. Laki_Luk

    Próbkę tego mydła dostałem od Mirka jakieś dwa miesiące temu, ale dopiero nieco ponad tydzień temu udało mi się ją przetestować. Zanim to nastąpiło czasem pozwalałem sobie ją powąchać… i bardzo mi to pasowało 🙂

    Niestety podczas użytkowania z dnia na dzień zapach wydawał mi się mniej atrakcyjny… ale i tak uważam, że jest najlepszą cechą mydła.

    Wydajność bardzo słaba, zaś piana sucha (jakby syntetyczna, naelektryzowana, nie trzyma się twarzy, pędzla… ani nawet miseczki… ale dzięki temu bardzo łatwo miseczkę i pędzel po goleniu umyć.

    Uważam, że mydło nie zasługuje na przyznane przez Mirka 6 punktów.

    Reply
    1. Mirosław Florek (Post author)

      Prawdę powiedziawszy, właśnie takiego komentarza spodziewałem się jako pierwszego, bo według mnie 6/10 jest odrobinę na wyrost. Jednak z drugiej strony zapach daje temu mydłu charakter, a właściwości podstawowe są w mojej ocenie akceptowalne – szczególnie świetny poślizg. Zresztą, piana też wychodziła mi całkiem niezła. No nie wiem… Może jednak zostanę przy tym 6/10.

      Ciekaw jestem jak komentarz Laki_Luk skomentuje Kowjack i ile przydzieliłby punktów w klasyfikacji ogólnej.

      Reply
      1. Laki_Luk

        Mirku,
        Jeśli udało Ci się wytworzyć akceptowalną pianę, to mogę zrozumieć, że taką ocenę przyznałeś. Niestety mnie ani razu się to nie udało. Mało tego, nabrałem złego nawyku… kręcę i kręcę… dziś z Celli nakręciłem piany na trzy golenia 🙂

        Reply
  3. Tomasz Karliński

    Z czego wynika tak słaba wydajność mydła? Podejrzewam, że dodatkowe problemy może powodować nabranie odpowiedniej ilości produktu na pędzel.

    Reply
    1. Mirosław Florek (Post author)

      Nie wiem, dlaczego tak dużo mydła potrzeba. Zauważyłem jednak, że chyba każde mydło glicerynowe ma niską wydajność. Niestety, z żadnego nie byłem w pełni zadowolony. Akurat to mydło nabiera się łatwo, bo ono rozpuszcza się w wodzie. Bardzo żałuję, że Ogallala zdecydowała się na mydło glicerynowe, a nie na klasyczne, bazujące jeśli nie na łoju, to na stearynianie potasu.

      Poza tym daje mi do myślenia dobra opinia, jaką wydał Kowjack. Może coś robię nie tak?

      Reply
  4. Kowjack

    Koledzy, swoja opinie musialem zweryfikowac moimi notatkami, zwatpilem w moja pamiec. Nie mialem zadnego problemu z wytworzeniem piany z tego mydelka, nie byla to piana bardzo gesta, ale tez, konsytencji piany niczego nie brakowalo. Porownujac z ostatnio testowana probka Penhaligon’s-a, Ogalla prezentuje moim zdaniem duzo lepsza piane. Poslizg oraz nawilzanie zarostu mydelko prezentowalo na bardzo przyzwoitym poziomie. Zapach, moim zdaniem zapach tego mydelka pozwala lekko przymknac oko na srednie/dobre pozostale parametry. Nie jestem amatorem zapachu BayRum, ale bardzo chetnie podczas kolejnych zakupow wrzuce mydelko do mojego koszyka. Ogalla nie jest moze produktem za ktore bylbym sklonny ponosic dodatkowy koszt dostawy, ale przy okazji innych zakupow prawdopodobnie sie skusze, ze wzgledu na zapach.

    Reply

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *