Meißner Tremonia Himalayan Heights Shaving Paste – recenzja kremu do golenia

Na temat producenta napisałem kilka słów w recenzji innego kremu do golenia – Meißner Tremonia Moroccan Rhassoul Shaving Paste.

Meissner-Tremonia-logo-blk

Dodam tylko, że w Wikipedii znalazłem informację, iż Tremonia to łacińska nazwa Dortmundu. Meißner, to nazwisko jednego z założycieli mydlarni. Tym samy poznaliśmy etymologię nazwy firmy.

Opakowanie i postać

Czarny szklany słoik to najwyższa klasa opakowań kremów do golenia. Podobnie zapakowany jest Crabtree & Evelyn. Do tego solidna zakrętka i gustownie zaprojektowana etykieta. Całość bardzo dobrze prezentuje się na blacie w łazience. Opakowanie ma właściwie dobrane proporcje i jest praktyczne w użyciu.

Opakowanie kremu do golenia Meissner Tremonia Himalayan Heights

Opakowanie kremu do golenia Meissner Tremonia Himalayan Heights (zdjęcie Meißner Tremonia)

Produkt ma dość gęstą konsystencję, która u niektórych producentów nosiłaby nazwę kremu, a u innych mydła. W Meißner Tremonia poszli na kompromis i przydzielili termin „pasta”. Dobrze charakteryzuje to konsystencję, która jest dużo bardziej zwarta niż w typowych, angielskich kremach do golenia, zbliżona do mydła Proraso. Jak dla mnie, to idealna, łatwa do ładowania pędzla postać.

Krem do golenia Meissner Tremonia Himalayan Heights

Krem do golenia Meissner Tremonia Himalayan Heights (zdjęcie Meißner Tremonia)

Pochodzący od dodatku ultramaryny smerfowy kolor jest jak na mydło do golenia bardzo oryginalny. Mydło jest niejednorodne, ale nie tak jak w przypadku Moroccan Rhassoul.

Zapach

Meißner Tremonia Himalayan Heights świetnie pachnie. Według producenta to drzewny, korzenny aromat himalajskich cedru i soli. No cóż, nie wiem jak pachnie himalajska sól, ale to co ja czuję, to głównie balsamiczny kadzidłowiec, a nie cedr, ani tym bardziej sól. Zapach jest dobry, w stylu The Los Angeles Bespoke #1 i Queen Charlotte Soaps Basilica. Aż nie chce mi się wierzyć, że to tylko cedr stoi za aromatem. Zwyczajnego olejku cedrowego używam często i zapach ten znam bardzo dobrze. Himalayan Heights choć podobny, pachnie nieco inaczej –  jest bardziej kadzidlany, balsamiczny. Jeśli tak naprawdę jest, że to tylko specjalna odmiana cedru, producent rewelacyjnie dobrał ten jeden, jedyny olejek eteryczny. Pomimo prostoty, atrakcyjność „kompozycji” zapachowej Himalayan Heights postawiłbym na poziomie tylko nieco poniżej Basilica, ale znacznie poniżej Bespoke #1, bo ten nokautuje oba złożonością i finezją.

Prosty, ale bardzo przyjemny aromat Meißner Tremonia Himalayan Heights oceniam aż na 7/10. Spora w tym zasługa intensywności zapachu, który po goleniu wypełnia całą łazienkę.

Skład

Mydło ma prosty, typowy, sprawdzony skład, którego podstawą są zmydlone ługiem potasowym z małą ilością sodowego – kwas stearynowy i olej kokosowy.

Dodatkowo mamy jeszcze glicerynę, glinkę kaolinową, talk, kwas cytrynowy (regulator kwasowości) i sól z Himalajów.

Mamy też sporo olejków i (lub) wyciągów roślinnych: olejek z cedru himalajskiego, masło bobbasu (znany z kremu Fix-Modell), olej macadamia i olejek jojoba.

Barwę zapewnia dodatek ultramaryny (Cl 77007).

Skład zgodnie z INCI: Aqua, Stearic Acid, Cocos nucifera oil*, Glycerin*, Cedrus deodora oil, Potassium Hydroxide, Orbignya Oleifera oil*, Sodium Hydroxide, Kaolin, Talc, Macadamia ternifolia oil, Citric Acid, Simmondsia chinensis oil*, Himalayan salt, Cl 77007

Piana

Do wyrabiania piany użyłem pędzla z borsuka Mühle Sophist Silvertip Badger ∅23 mm. Ponieważ wcześniej testowałem inny produkt Meißner Tremonia – Moroccan Rhassoul, wiedziałe że na 1,5-gramowej porcji się nie skończy. Od razu zacząłem od 2 gramów. Piany było więcej niż w przypadku mydła z dodatkiem marokańskiej glinki, ale żeby jej było za dużo, to nie powiem. Ledwo wystarczyło na trzy przejścia. Piana jest bardzo dobra, ale nie była wybitna. Jej obraz psuły widoczne pęcherzyki powietrza, ale z drugiej strony, konsystencja nie była zła. Była mokra i stabilna, ale brakowało jest tłustości. Eksperymentowałem z różnymi ilościami wody i dość szybko udało mi się dojść do najbardziej odpowiadających mi proporcji. Wyrabianie piany z Meißner Tremonia Himalayan Heights wymaga więcej wysiłków niż zwykle. Właściwości piany oceniam na 7/10, choć muszę przyznać, że lepiej się sprawuje niż tak samo ocenione Moroccan Rhassoul.

Golenie

Tak jak piana w recenzowanym produkcie jest trochę lepsza niż w Moroccan Rhassoul, samo golenie wypada odrobinę słabiej, ale nadal na świetnym poziomie. Drobne zastrzeżenia mam do poślizgu. Zależy on oczywiście od ilości dodanej wody, ale jakby jej nie dozować, nie osiągnie on poziomu najlepszych w tej kategorii produktów. Wybitna jest za to ochrona, chyba najlepsza z jaką się spotkałem. Celowo do golenia użyłem świeżo wyjętej z opakowania żyletki Feather. Co prawda założyłem ją do dość łagodnej maszynki – Mühle Sophist (R89), ale nawet i to narzędzie potrafi pokazać zęby podczas golenia pod włos w szczególnie wrażliwych miejscach. Tym jednak razem golenie zakończyło się świetnie, bez jakiegokolwiek najdrobniejszego podrażnienia, czy nawet malutkiej czerwonej kropki. Swoje wnioski potwierdziłem goleniem z użyciem maszynki Mühle R41. Również i dla fałszywie zembatego, niemieckiego agresora opozycja z Dortmundu umiała dać odpór. W takim przypadku ocena może być jedna – 10/10

Po goleniu

W przypadku właściwości pielęgnacyjnych, Moroccan Rhassoul oceniam odrobinę wyżej w stosunku do recenzowanego produktu. Czyżby ta marokańska glinka miała faktycznie jakieś pozytywne działanie? Nadal jestem sceptykiem, ale wszystko na to wskazuje, że tak. Nie popadajmy jednak w triumfalizm – o jakimś silnym działaniu nawilżającym mowy nie ma. Powierzchnia skóry jest jednak gładka i jedwabiście błyszcząca. Wrażenia po goleniu oceniam, podobnie jak w przypadku Moroccan Rhassoul, na 7/10.

Dostępność i cena

Mydło w postaci 200-mililitrowego słoika można kupić na stronie producenta za 24,90 Euro, czyli około 107 zł. Do tego trzeba doliczyć 7,5 Euro za transport do Polski. Zakładając, że zamawiam trzy słoiki, koszt jednego opakowania wynosi 27,40 euro, czyli 117 zł. Zakładając, że na jedno golenie potrzeba 2 g produktu, cena jednego, standardowego zabiegu wynosi 1,17 zł. To trochę taniej niż w przypadku Moroccan Rhassoul, ale nadal bardzo dużo.

Podsumowanie i ocena

To co odróżnia recenzowany produkt od konkurencji to obsesyjne dążenie do zapewnienia czystego, bezpiecznego biologicznie produktu. Czy aby Meißner Tremonia to jedyny producent o tak purystycznym podejściu do swoich wyrobów? Oj chyba nie. Przypomnijmy sobie Martina de Candre, Le Pere Lucien czy Barrister & Mann. Wymienione firmy również produkują ascetyczne w składzie mydła. Najbardziej do Meißner Tremonia podobny jest Barrister & Mann, którego oceniłem na 9/10. Barrister & Mann, pomimo lepszych w mojej ocenie właściwości, jest o 25% tańszy. I pomyśleć, że jeszcze niedawno zżymałem się na jego wysoką cenę. Według mnie, testowane produkty Meißner Tremonia nie są warte swej ceny. Zgadzam się, że te niemieckie mydła zapewniają świetne golenie, ale za sporo mniejsze pieniądze możemy cieszyć się podobnymi, a nawet lepszymi właściwościami podstawowymi, dostając dodatkowo bogate kompozycje zapachowe.

Moja ocena: 8/10 (bardzo dobry produkt)

  • zapach (atrakcyjność, intensywność i trwałość): 7/10,
  • właściwości piany (łatwość wyrabiania, trwałość i inne właściwości piany): 7/10,
  • efektywność golenia (poślizg, zmiękczanie zarostu, dokładność itp.): 10/10,
  • odczucia po goleniu (właściwości pielęgnacyjne, zapach): 7/10,
  • opłacalność: 3/10.

Sprawdź w rankingu, jak recenzowany produkt wypada na tle innych mydeł i kremów do golenia

Ocena ogólna nie uwzględnia opłacalności, ani nie jest średnią poszczególnych ocen.

Punktacja: 1 – tragiczny, 2 – słaby, 3-4 – taki sobie, 5-6 – dobry, 7-8 bardzo dobry, 9 – niemal doskonały, 10 – wybitny

Zapraszam do dyskusji. Każdy komentarz jest dla mnie nagrodą i wzbogaca recenzję. Jeśli chcesz być na bieżąco informowany o nowych wpisach, śledź mnie na Twitterze (polecam), ew. zasubskrybuj blog w WordPressie. Po opublikowaniu nowego wpisu, dostaniesz e-maila.

2 Comments

  1. Mirosław Florek (Post author)

    Kowjack, jeszcze raz dziękuję za udostępnienie produktu do testów.

    Reply
  2. Kowjack

    Mirku, serdecznie dziekuje za recenzje.

    Reply

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *