Maurer & Wirtz Tabac Original Rasierseife – recenzja mydła do golenia

Założona w 1845 roku przez Michaela Mäurera i jego pasierba Andreasa Augusta Wirtza firma Maurer & Wirtz, to przedsiębiorstwo z niepodważalnymi tradycjami. Początkowo spółka zajmowała się produkcją różnego rodzaju mydeł, w tym cenionego w wielu krajach mydła Stolberg. W 1938 roku, w Wiedniu rozpoczęto produkcję luksusowych mydeł Tabac, by w roku 1950 stworzyć na ich bazie całą linię Tabac Original. Wprowadzona na rynek w tym samym roku linia perfum Nonchalance, po 10 latach doczekała się linii wód kolońskich.

Znak Maurer & Wirtz

Znak Maurer & Wirtz

W wyniku przejęcia w 2007 roku od Procter and Gamble, portfolio Maurer & Wirtz poszerzyło się m. in. o linie Sir Irisch Moos oraz bardzo znaną linię wód kolońskich 4711. W roku 2011 firma kupiła prawa do kolejnych marek – Windsor i Baldessarini.

Poza Tabakiem Original firma Maurer & Wirtz produkuje również dwie nowsze linie zapachowe – Tabac Man i Tabac Man Silver

Opakowanie i postać

Produkt pakowany jest w ładne i oryginalne ceramiczne słoiki z ciemny, razem z gustownie dobranym wieczkiem. Samo mydło jest twarde, ale od biedy da się formować na zimno – szczególnie po lekkim podgrzaniu. Tabac można też kupić w postaci samego wkładu.

Mydło do golenia Tabac (Maurer & Wirtz)

Mydło do golenia Tabac (Maurer & Wirtz)

Zapach

Tabac słynie ze swojego klasycznego zapachu. Tak jak Wars pachnie Warsem, tak Tabac pachnie Tabakiem – po prostu. Jaki mam do niego stosunek? Hmmm… Nie są to moje klimaty, ale mimo to zapach jestem w stanie zaakceptować. Jest dużo bardziej wyrafinowany niż Wars i mniej intensywny. Aromat utrzymuje się dość długo i z biegiem czasu staje się przyjemniejszy. Według serwisu fragrantica, kompozycja składa się w nucie głowy z olejku petit-grain, bergamotka, neroli, cytryna i pieprz. Za nuty serca odpowiadają: lawenda, rumianek, geranium i dąb. Bazę kompozycji tworzą: goździk, drzewo sandałowe, wetiwer, piżmo i ambra.

Skład

Podstawę mydła stanowią zmydlone wodorotlenkami potasu i sodu: kwas stearynowy, łój i olej kokosowy. Skład uzupełniają: gliceryna, EDTA i sól tetrasodowa kwasu etidronowego. Producent dodał jeden, niewinny barwnik – dwutlenek tytanu (CI 77891). Na kompozycję zapachową składa się nieokreślona mieszanina aromatów (parfum) oraz syntetyczne aromaty: limonen, hydroxycytronellal, linalool, cytronelol, kumaryna, 3-metylo-4-(2,6,6-trimetylo-2-cykloheksen-1-ylo)-3-buten-2-on, salicylan benzylu, geraniol, alkohol cynamylowy, izoeugenol, alkohol benzylowy, cytral i eugenol.

Skład zgodnie z INCI: Potassium stearate, sodium stearate, potassium tallowate, potassium cocoate, aqua, sodium tallowate, parfum, sodium cocoate, glycerin, potassium hydroxide, tetrasodium EDTA, tetrasodiumetidronate, sodium hydroxide, CI 77891, limonene, hydroxycitronellal, linalool, citronellol, coumarin, alpha-isomethyl ionone, benzyl salicylate, geraniol, cinnamyl alsohol, isoeugenol, benzyl alcohol, citral, eugenol.

Wyrabianie piany

Mydło nie sprawiło mi najmniejszych problemów przy wyrabianiu. Piana powstaje już w tyglu. Po stosunkowo krótkim wyrabianiu otrzymujemy pianę o wzorowej konsystencji – kremową, dość tłustą i pięknie błyszczącą. Co ważne, odpowiednio wyrobiona nie jest ekstremalnie sztywna, ale charakterystycznie ciągnie się. Nie zaobserwowałem raportowanego niekiedy problemu z wysychaniem. U mnie piana w ciągu całego golenia była trwała. Zostawiłem ją nawet z ciekawości na 20 minut i co prawda na wierzchu powstała cieniutka, wyschnięta warstwa, jednak pod spodem zachowała wszystkie swoje walory.

Golenie

Piana ma świetne właściwości. Dzięki swej gęstości bardzo dobrze amortyzuje ruchy ostrza. Poślizg jest bardzo dobry, ale nie wybitny. Próbowałem nawet sprawdzić, jak na zmianę tej właściwości wpłynie dodatek większej ilości wody przy wyrabianiu. Niestety, niewiele to dało. Piana straciła na konsystencji, a poślizg tylko w niewielkim stopniu uległ poprawie.

Po goleniu

Tabac całkiem nieźle prezentuje się po zabiegu golenia. Przyznam się, że odrobinę więcej oczekiwałem jeśli idzie o właściwości pielęgnacyjne, ale i tak nie jest źle. Nie wysusza skóry, ale i nie nawilża tak jak czynią to np. Mitchell’s Wool Fat, czy I Coloniali. Nie sądzę jednak, aby ktoś mógłby się czuć z tego powodu bardzo rozczarowany. Zapach, jaki mydło pozostawia po goleniu jest dość trwały i zyskuje rozwijając swą głębię.

Cena

Produkt dostępny jest w Polsce. Wkład o masie 125 g w Facetarii kosztuje 40 zł, a taka sama ilość w ceramicznym tyglu 85 zł. Za naszą zachodnią granicą produkty Tabac można kupić oczywiście trochę taniej. Dla porównania, w sieci Müller za wkład trzeba zapłacić 7,25€, czyli poniżej 30 zł, a za mydło w tyglu 12€, czyli ok. 50 zł.

Mydło jest dość wydajne. Na jedno golenie zużywałem średnio 0,8 g, co przekładało się na cenę zabiegu w wysokości 0,26 zł.

Podsumowanie i ocena

Mydło Tabac, to bez wątpliwości produkt najwyższej klasy. Stosunkowo wysoka cena z nawiązką usprawiedliwiona jest bardzo dobrymi właściwościami użytkowymi – łatwością wyrabiania i trwałością piany, całkiem niezłym poślizgiem i satysfakcjonującym wrażeniem po goleniu. Jak to zawsze bywa, zapach jest parametrem najbardziej subiektywnie odbieranym i tutaj Tabac wzbudza kontrowersje. Pomimo, że klasyczny aromat nie trafia w mój gust, doceniam jego nietuzinkowość.

Długo zastanawiałem się, czy Tabac nie zasługuje jednak na 8 punktów w ocenie ogólnej. Doszedłem jednak do wniosku, że gdybym miał wybrać pomiędzy Tabakiem a I Coloniali, zdecydowałbym się na włoski produkt i to nie tylko z powodu bardziej pasującego mi aromatu, czy odrobinę lepszego poślizgu, ale również dla bardziej dopracowanych właściwości pielęgnacyjnych.

Tabac raczej nie zagości na stałe w mojej łazience, jednak polecam zakup każdemu kto gustuje w dobrych, wyrafinowanych, klasycznych, męskich aromatach.

Moja ocena: 7/10 (bardzo dobry produkt)

  • zapach: 5/10,
  • łatwość wyrabiania piany: 10/10,
  • trwałość piany: 10/10,
  • poślizg: 7/10,
  • właściwości pielęgnacyjne: 6/10,
  • opłacalność: 6/10

Ocena ogólna nie uwzględnia opłacalności, ani nie jest średnią poszczególnych ocen.

Zobacz jak Tabac wypada na tle innych mydeł i kremów do golenia.

Punktacja: 0 – tragiczny, 1-2 – słaby, 3-4 – taki sobie, 5-6 – dobry, 7-8 bardzo dobry, 9 – niemal doskonały, 10 – wybitny

8 Comments

  1. Laki_Luk

    Jestem w trakcie testowania tego mydła. A że próbkę otrzymałem słusznych rozmiarów, to jestem po około 20 goleniach… i zapewne jeszcze około pięciu dokonam.

    Zasadniczo zgadzam się z opiniami Autora niniejszej recenzji. Mam tylko wrażenie, że zapach odpowiada mi nieco bardziej i dzięki temu, gdybym ja recenzował to mydło, to ogólny wydźwięk byłby pół tonu bardziej pozytywny.

    Istotna dla mnie jest również świetna wydajność. Nie sprawdzam nader precyzyjnie, ale średnio na golenie wychodzi znacznie poniżej 1 grama. Aktualnie w Facetarii refill kosztuje 38 zł (z uwzględnieniem standardowego rabatu), więc koszt jednego golenie szacuję na ca. 25 gr.

    Reply
  2. Mirosław Florek (Post author)

    Dzięki za informację o zmianie ceny w Facetarii. Już poprawiłem w recenzji, a przy okazji sięgnąłem do arkusza i spisałem średnie zużycie, jakie miałem zanotowane. Miałem kiedyś taki okres w recenzowaniu (dla brzytwy), że pod presją niektórych kolegów zrezygnowałem z niektórych liczb. Zamiast pisać, że zużyłem 0,8 g, pisałem że tygiel wystarcza na 5 miesięcy. Oczywiście nie zużywałem całego tygla, tylko obliczałem, na ile by mi wystarczył przy zmierzonym zużyciu. 🙂 Później jednak doszedłem do wniosku, że jak komuś nie pasuje to co piszę, to niech nie czyta i zacząłem recenzować po swojemu. 🙂

    No właśnie tak to jest z tymi zapachami. Czasem mocno się zastanawiam co napisać, bo czuję, że zapach jest dobry, ale jakoś mi nie leży. Postanowiłem jednak pisać wprost co myślę o moich odczuciach, bo wolę to, niż próbę wypowiadania się jako „My Naród”.

    Tabac to bez wątpienia dobry zapach. Jest z nim jednak jeden mały problem… nie podoba mi się. 🙂 Pal sześć z tym mydłem, bo zapach nie jest taki zły, ale w wodzie po goleniu jest dla mnie nie do zniesienia.

    Reply
    1. SP3CtRUM

      Recenzja jak zwykle świetna – ale w komentarzu bardziej odniosę się do podniesionego przez Ciebie „problemu”.
      Chyba to dla wszystkich oczywiste, że styl moich recenzji jest bardzo, ale to bardzo podobny do Twoich (jeżeli chodzi o metodykę, w kwestii typowo pisarskiej jeszcze sporo przede mną). No cóż, Platon miał Sokratesa, Arystoteles Platona – i ja muszę od kogoś się uczyć 🙂
      I niestety (dla mnie) – ostatnio coraz częściej pojawiają się opinie krytykujące ten styl. I jakoś coraz ciężej mi pisać spokojnie – „Nie lubisz – nie czytaj”.
      Czy to aż tak trudne do zaakceptowania, że każdy z nas ma inne spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość?
      Jak ja czytam krótkie recenzje kolegów, bez żadnych „dodatków” to pomimo iż wiele mi w takiej recenzji brakuje – doceniam pracę autora. Nie krytykuję podejścia.

      No ale podobnie jak Ty Mirku – nie mam zamiaru zmieniać tego co mnie rajcuje z powodu kilku osób. Jak ich razi w oczy a zaglądają – trudno 🙂

      No nic, tak sobie chciałem wylać trochę żalu 😉

      Reply
      1. Mirosław Florek (Post author)

        Brzytwa jest różnorodna. Ta różnorodność przejawia się również w sposobie patrzenia na świat, mające swoje przełożenie w metodach badania tego co nas otacza. Są tacy, którzy na temat mydła do golenia chcą przeczytać felieton, a trafiają się i tacy, którzy mydło traktują utylitarnie i chcą je zmierzyć. Pewnie znalazłby się również ktoś, kto chciałby na jego temat pisać wiersze. Ja mam ścisłe wykształcenie i nie mam zamiaru na temat mydła tworzyć nowelek. Opisując je dla siebie i dla innych, pragnę dostarczyć komplet informacji, pozwalający na ocenę, czy jest to produkt wart kupienia. Oczywiście w przypadku niektórych cech można się spierać, czy lepiej opisać je słownie, czy za pomocą liczb, ale w niektórych obszarach spór po prostu nie ma sensu. Przykład to choćby wydajność. Jak widzę, że ktoś w recenzji pisze „produkt jest wydajny”, to szczerze mówiąc, czuję irytację. Co to jest za informacja? Naprawdę nie można było tego zmierzyć? Przecież niekoniecznie to co ja rozumiem jako „wydajne”, będzie wydajne dla Ciebie. Inna sprawa, że czasem nadmiar liczb mnie męczy. Oczekuję, że recenzent przekaże część swoich wniosków sposób syntetyczny, bez zbędnego wchodzenia w szczegóły. No i tu dochodzimy do do analizy słowa „zbędne”. To co dla mnie jest zbędne, dla Ciebie może mieć kluczowe znaczenie. To właśnie miałem na myśli pisząc o tym, aby czytelnicy mogli korzystać z różnorodności dostępnych tekstów i wybierali odpowiadających im autorów. Podoba się – czytasz, nie podoba się – nie czytasz. No i oczywiście najlepiej, gdy wyrażając dezaprobatę lub krytykę, pokazujesz, że umiesz to zrobić lepiej.

        Kolejna sprawa to moje przekonanie o korzyściach płynących z analizy zestawień produktów. Tu przemawia przeze mnie czyste lenistwo. Po prostu nie chce mi się i szkoda mi czasu na przekopywanie się przez setki recenzji, nie mając na dodatek gwarancji, że coś konkretnego w nich znajdę. Analizując zestawienia, kupuję różne rzeczy – słuchawki, sprzęt grający, telewizor, perfumy, opony do samochodu, aparat fotograficzny itp. Nie mam gwarancji, że dokonam optymalnego wyboru, ale wydaje mi się, że radykalnie zwiększam szansę na racjonalne gospodarowanie dostępnym budżetem. Kłopot polega na tym, że bez „liczbowego” opisania produktu, zestawień raczej nie da się przygotować. Użyłem cudzysłowu, bo przecież zamiast liczb można użyć słów – „bardzo dobry”, „dobry”, „słaby”, „zły”, „bardzo zły” itp. To nie ma znaczenia, jeśli będzie można tak przygotowane zestawienie posortować. Liczby zwyczajnie są wygodne.

        Jeszcze odniosę się do tej wydajności i związanej z nią ceny za golenie. Tego też nie rozumiem. Wiem, że są pojedyncze przypadki pasjonatów tradycyjnego golenia, dla których koszt mydła do golenia nie ma najmniejszego znaczenia. Tutaj mam na myśli choćby irlandzką burżuazję. 😉 Jednak jak ktoś krytykuje podawanie liczby groszy, jakie trzeba zapłacić za użycie kremu do golenia, a później dowiaduję się, że „jedzie” na Bondzie, to mnie śmiech ogarnia. Przecież te grosze pomnożone przez 365 przestają być groszami…

        Przez lata na brzytwie powstawały recenzje, ale według mnie ich użyteczność była bardzo dyskusyjna. Czemu takie powstawały? Bo administracja forum nie miała pomysłu na ich uporządkowanie, nie było to ważne, bo bardziej „trendy” były metody szlifowanie okładzin. Poza tym, wynikało to z uległości w stosunku do malkontentów.

        No cóż… i ja przez te „dramaty” na brzytwie przechodziłem. Kłopot brzytwy…, a w zasadzie nie kłopot, ale cecha brzytwy to jej zróżnicowanie. W stosunku do przekroju społecznego naszego kraju i tak ludzie są pozytywnie przebrani, ale mimo to, trafiają się różni. Są kulturalni i mądrzy (np. Aleksandersky, Bloodcat), ale są i kibolskie chamidła, których przykładów nie wymienię. Są też osoby, które ewidentnie mają spore problemy ze sobą, o zachowaniach cyklofrenicznych. Mam w stosunku do nich dużo zrozumienia i współczucia, ale czy chcę się z nimi męczyć? No nie bardzo. Nie mam zamiaru znosić ich kolejnych powrotów, w kolejnych karnacjach. Administracja sobie z tym nie radzi. Może z powodu fałszywie pojętej egalitarności, a może z jakichś innych względów. Nie wiem. W każdym razie mnie brzytwa zmęczyła – te Iwany, KotywButach i inne indywidua.

        Dlatego jest geekhub.pl. Nie jest to miejsce demokratyczne, nie jest egalitarne (w wymiarze społecznym) i ma zero tolerancji dla chamstwa.

        Reply
        1. SP3CtRUM

          Amen 🙂

          (bez skojarzeń)
          Cieszę się, że geekhub jest 🙂

          Reply
  3. Laki_Luk

    Wody po goleniu nie mam, nie używałem… ale przyznam, że nie miałbym zbytniej ochoty. Wolę mydło.

    Cieszę się, Mirku, że zrezygnowałeś z metody opisowego (zamiast matematycznego) prezentowania wybranych parametrów recenzji.

    Reply
  4. Nathan

    Serwus!
    Dopiero teraz odkryłem Twój blog. Bardzo chętnie wszystko przeczytam, znacznie przejrzyściej niż na forum. Mam nadzieję, że moim postom nie masz nic do zarzucenia, objawów cyklofrenii itd. 🙂

    Reply
    1. Mirosław Florek (Post author)

      Cześć Nathan! Cieszę się z Twojego znaleziska! Muszę przyznać, że Twoich komentarzy szczególnie mi przez ostatnie miesiące brakowało. Świetnie, że tu trafiłeś!!!

      Reply

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *