Edwin Jagger Luxury Shaving Cream Sandalwood

Myślicie, że Edwin Jagger to kumpel Jeremiaha Taylora z czasów wiktoriańskiej Anglii? Nic z tych rzeczy. Założyciel wszystkim nam znanej firmy, jako 17-letni młodzieniec, przeprowadził się do Sheffield, a następnie zdobył pracę w branży produkcji wyrobów ze srebra. W 1988 roku, 28-letni Edwin zrobił dla siebie trzy maszynki do golenia na żyletki, z których jedną ozdobił metalowym znaczkiem urwanym ze swoich jeansów Armaniego.

Edwin Jagger logo

Edwin Jagger logo

Dzieła młodego twórcy spodobały się jednemu z jego kolegów, który poprosił o zrobienie dla niego takiej maszynki. Tak powstała marka Edwin Jagger. Zamówienia zaczęły szybko spływać. Kolejny kumpel Edwina zamówił 12 maszynek, a następny aż 300. Nie było na co czekać. Taka okazja mogła się już przecież nie powtórzyć. Pan Jagger zwolnił się z pracy i w piwnicy swojego domu zajął się produkcją maszynek do golenia na żyletki. Niedługo potem piwnica została zamieniona na 70-metrowy warsztat, który niedługo rozrósł się do 700 m2. Obecnie Edwin Jagger zatrudnia 22 osoby i sprzedaje swe wyroby na całym świecie, jednak nadal ma status firmy rodzinnej.

 

Neil Jagger - szef firmy Edwin Jagger (The Star)

Neil Jagger – szef firmy Edwin Jagger (źródło: The Star)

 

Podobnie jak niektóre inne produkty sprzedawane pod marką Edwin Jagger, sandałowy krem do golenia ma swojego odpowiednika u Mühle.

Opakowanie i postać

Krem pakowany jest w eleganckie, plastikowe, 75-mililitrowe tubki. Krem jest raczej miękki.

Edwin Jagger Sandalwood Shaving Cream

Edwin Jagger Sandalwood Shaving Cream

Zapach

Sandałowy krem do golenia Edwina Jaggera ma bez wątpienia bardzo ładny zapach, z ledwie wyczuwalną, subtelną nutą sandałową. Poza tym daje o sobie znać zapach wysuszonego siana. Jednak jak dla mnie, pomimo pozytywnych doznań, aromat jest zdecydowane zbyt delikatny. Na szczęście, po goleniu zapach jeszcze przez jakiś czas jest wyczuwalny. Intensywność aromatu jest dużo mniejsza niż w innych, luksusowych kremach do golenia, co było przyczyną odjęcia punktów w ocenie za zapach.

Skład

Podstawą składu są zmydlone ługiem potasowym i sodowym: kwas stearynowy, kwas palmitynowy, olej kokosowy i kwas mirystynowy.

Skład uzupełniają: gliceryna, wosk pszczeli, palmitynian cetylu, laurynian potasu, krzemian sodu, tiosiarczan sodu.

Za zapach odpowiadają: olejek z drewna sandałowego, kompozycja zapachowa (Parfum) i aldehyd cynamylowy (aromat jaśminu).

Jak widać, jak na krem do golenia skład jest stosunkowo prosty i bez udziwnień. Miło, że producent zastosował naturalny olejek z drewna sandałowego.

Skład zgodnie z INCI: Aqua (Water), Potassium Stearate, Potassium Palmitate, Potassium Cocoate, Glycerin, Sodium Stearate, Sodium Palmitate, Sodium Cocoate, Cera Alba (Beeswax), Potassium Myristate, Cetyl Palmitate, Santalum Album (Sandalwood) Oil, Parfum (Fragrance), Potassium Laurate, Sodium Myristate, Sodium Silicate, Sodium Thiosulfate, Hexyl Cinnamon.)

Dla porównania skład kremu Muhle Rasiercreme Sandelholz: Aqua (Water), Potassium Stearate, Potassium Palmitate, Potassium Cocoate, Glycerin, Sodium Stearate, Sodium Palmitate, Sodium Cocoate, Cera Alba (Beeswax), Potassium Myristate, Cetyl Palmitate, Santalum Album (Sandalwood) Oil, Parfum (Fragrance), Potassium Laurate, Sodium Myristate, Sodium Silicate, Sodium Thiosulfate, Hexyl Cinnamal.

Wyrabianie piany

Bez względu, czy pianę wyrabia się w misce, czy na twarzy, powstaje ona błyskawicznie i we właściwych ilościach. Raczej nie ma mowy o brodzie Św. Mikołaja, ale konsystencja i właściwości są naprawdę wzorowe. Piana jest kremowa, dość tłusta, bez dużych pęcherzyków powietrza. Nie trzeba długo kręcić pędzlem, by zaczęła się zagęszczać. Stosunkowo łatwo jest dobrać właściwe proporcje kremu do wody. Nie zaobserwowałem zanikania piany, ani jest wysychania. Pianę wyrabiałem kilkoma różnymi pędzlami – Mühle Sophist Silvertip Badger Brush (∅ 23 mm), Edwin Jagger Super Badger i niewielkim pędzlem ze szczeciny. W każdym przypadku piana powstawała bez problemu.

Golenie

Nie ma co się dziwić, że idealna piana sprzyja świetnemu goleniu. Pierwsza rzecz jaka zwraca uwagę, to wspaniały poślizg. Kolejny atut to bardzo dobra amortyzacja. Nie zawiodło mnie również zmiękczanie zarostu. Tylko ten zapach… Jak szkoda, że jest tak mało intensywny! Do golenia użyłem maszynek Mühle R41, Edwin Jagger DE89 (odpowiednik R89 w Mühle), a nawet nożyków systemowych Gillette Proglide. Za każdym razem golenie było przyjemne – bez zadrapań, zacięć i podrażnień. Krem Edwin Jagger zapewnia doskonały kompromis między poślizgiem a ochroną.

Golenie z Edwin Jagger Sandalwood Shaving Cream

Golenie z Edwin Jagger Sandalwood Shaving Cream

Cena i dostępność

Krem Edwin Jagger raczej trudno jest nabyć w stacjonarnych sklepach. W sieci Douglas można kupić identyczny krem firmowany przez Mühle. Przez Internet, w sklepie Facetaria.pl, Edwin Jagger Luxury Shaving Cream Sandalwood kosztuje 43 zł. Na jedno golenie zużywałem ok 1,6 g produktu, co oznacza, że trójprzejściowe golenie kosztuje 0,92 zł. Muszę jednak zaznaczyć, że nałożenie porcji 2, a nawet 2,5 grama zdecydowanie nie przeszkadza.

Podsumowanie i ocena

Co prawda Edwin Jagger Luxury Shaving Cream Sandalwood zapewnia świetne warunki komfortowego golenia – daje świetny poślizg, dobrze zmiękcza zarost, bardzo dobrze chroni skórę, a na dodatek ładnie pachnie, jednak cena jaką za to trzeba zapłacić jest zdecydowanie za wysoka. Koszt 0,92 zł za golenie jest wyższy niż niemal wszystkich porównywalnych produktów ze stajni Geo. F. Trumper, Taylor of Old Bond Street i Truefitt & Hill. Za niewiele więcej można kupić krem D. R. Harris. Gdyby cena kremu była o 10–15 zł niższa, decyzja o jego zakupie byłaby znacznie łatwiejsza.

Moja ocena: 8/10 (bardzo dobry produkt)

  • zapach: 6/10,
  • właściwości piany: 9/10,
  • efektywność golenia: 9/10,
  • właściwości pielęgnacyjne: 8/10,
  • opłacalność: 3/10.

Ocena ogólna nie uwzględnia opłacalności, ani nie jest średnią poszczególnych ocen.

Punktacja: 1 – tragiczny, 2 – słaby, 3-4 – taki sobie, 5-6 – dobry, 7-8 bardzo dobry, 9 – niemal doskonały, 10 – wybitny

5 Comments

  1. Stosiek

    W moim przekonaniu ten krem nie jest równoważny jakościowo z TOBS, czy T&H, jest to bardzo dobry krem, ale pozycjonuję go trochę poniżej od wymienionej konkurencji. W moim przypadku miał gorsze zmiękczanie zarostu, co czasami prowadziło do zacięć i podrażnień

    Reply
    1. Mirosław Florek (Post author)

      Hmmm… Przyznam się, że na mojej skórze krem ten sprawował się bardzo dobrze. Mogę mieć kłopot z dokładnym oszacowaniem zmiękczania zarostu, bo dość długo przygotowuję się do golenia. Może krem, czy mydło mało u mnie mają do roboty? Ten produkt ma dla mnie tylko dwa problemy – słaby (za mało intensywny) zapach i absurdalnie wysoką cenę. Już nieraz zastanawiałem się, czy nie zrezygnować z porannego mycia włosów, aby oprzeć się wyłącznie na właściwościach mydła, ale na aż takie poświęcenie nie jestem na razie gotowy. Kurcze… Może faktycznie popełniam błąd metodologiczny.

      Reply
      1. Stosiek

        Nie sądzę, żebyś popełniał jakiś błąd, tu chyba raczej chodzi o różnice skóra-twardość zarostu, u poszczególnych użytkowników. Moje przygotowanie przed goleniem też jest staranne, a jednak wyczuwam różnicę, szczególnie po kilku goleniach. Co do zapachu, to jest sporo osób, które nie lubią intensywnego, a cena, no cóż… jak ktoś lubi i go stać…

        Reply
  2. Wojtek

    Zużyłem tubkę kremu EJ (aloes). Udało mi się ogolić nią 35 razy. Wychodzi, że używałem ok. 2,14ml na jedno golenie. Z początku było to 30 użyć, ale coś mnie tchnęło i rozciąłem opakowanie – kremu w różnych zakamarkach było jeszcze na 5 goleń…
    Moim zdaniem krem jest bardzo drogi. Tubka jest ładna, ale nie da się wycisnąć całości zawartości opakowania, co nie jest problemem w tyglach oraz tubkach aluminiowych.

    Reply
    1. Mirosław Florek (Post author)

      No właśnie. Mnie wyszło mniej więcej podobnie. Porcja 1,6 g to minimum, ale żeby była frajda, raczej należy mierzyć w 2 g. W mojej ocenie, ten krem nie jest wart zakupu (opłacalność 3/10 ?). Za takie pieniądze można kupić lepszy, np. sandałowego Geo. F. Trumper, ew. rewelacyjnego, sandałowego Crabtree & Evelyn.

      A z tym rozcinaniem tubki to u mnie standard. Myślałem, że to tylko ja jestem taki oszczędny. ? Właśnie kończę AS balsam Bentley. W tubce zostało 10 g. Swoją drogą, to jeden z lepszych tego typu specyfików w rozsądnej cenie, jakie u siebie miałem. Ostatnio na Allegro był bodajże za 70 zł. Podobno jest promocja w Douglasie za 90 zł.

      Reply

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *