Calani Malabar Rasierseife (Shaving Soap) – recenzja mydła do golenia

Producentem recenzowanego mydła do golenia jest niemiecka firma Calani Seifenmanufaktur, prowadzona przez panią Catherin Nitsche. W niewielkiej firmie wytwarzanych jest wiele różnych kosmetyków, wśród których produkty przeznaczone do golenia i pielęgnacji skóry po jego zakończeniu stanowią niewielki fragment oferty.

calani-logo

Na liście znaleźć można całą gamę mydeł do golenia, balsamy po goleniu i olejek do pielęgnacji brody. Gama dostępnych kompozycji zapachowych robi duże wrażenie. Na liście znaleźć można następujące aromaty: Terracota, Tulach Ard, Earl Grey, Bay Rum, Cadre Noir, Classic Havana, Dubai, EisEngel, Gentleman, Highland Honey, Iberische Sonne, Harmony Herbs, Malabar, Oriental Plum i Simply Soap. Pozostała, „niegoleniowa” produkcja zadziwia bogactwem. Wśród nich znajdziemy wiele naturalnych mydeł, sole do kąpieli, mydła do włosów, dezodoranty w kremie, peelingi, mleczka do kąpieli, czekolady kosmetyczne, olejki do ciała, masła do ciała i sztyfty do ust. Warto się z ofertą zapoznać na stronie producenta. Ceny nie powalają na kolana, a koszt wysyłki zachęca do zakupów nawet małych ilości.

Czekolada kosmetyczna Calani (zdjęcie: Calani)

Czekolada kosmetyczna Calani (zdjęcie: Calani)

Spędziłem kiedyś kilka dni w arabskim pałacu. Pałacem był nie tylko z nazwy, ale z racji bycia własnością szejka Omanu. Do dziś pamiętam niezwykły, zawiesisty zapach, będący mieszanką kadzidła, przypraw i kwiatów. Dym z kadzidła unosił się z klasycznego, arabskiego namiotu rozstawionego przy wejściu do lobby. Na każdym kroku goście hotelowi byli częstowani czekoladkami, daktylami i aromatyczną herbatą.

Wybrzeże Malabarskie od Omanu dzieli co prawda Morze Arabskie, ale co by nie mówić, mają te kraje podobny mianownik aromatyczny i co najważniejsze, wspólny z recenzowanym mydłem do golenia.

Opakowanie i postać

Kartonowe pudełko nie jest szczytem elegancji. Dobrze że producent zadbał o nadruki ilustrujące kompozycje zapachową.

Opakowanie mydła do golenia Calani Malabar

Opakowanie mydła do golenia Calani Malabar

Wewnątrz pudełka znajdziemy zawinięty w zwyczajny papier krążek, a właściwie ścięty stożek z odciśniętym logo producenta.

Krążek mydła do golenia Calani Malabar

Krążek mydła do golenia Calani Malabar

Mydło jest raczej twarde, ale da się formować jak plastelina.

Zapach

Zanim kupiłem mydło do golenia Calani, wiedział że zapach to ich mocna strona. Firma znana jest ze zdecydowanego aromatyzowania swych produktów. Gdy trafiło w me ręce mydło Calani Malabar, nawet nie musiałem otwierać pudełka, by wiedzieć, że firma trafiła w mój gust. Produkt pachnie intensywnie – przede wszystkim czekoladą, wanilią i kardamonem – ale wszystko jest bardzo ładnie zgrane. Nie ma jednej, zdecydowanej nuty.

Mydło do golenia Calani Malabar

Mydło do golenia Calani Malabar

Podczas wyrabiania aromat również jest intensywny, ale jednak nie tak, jak sam krążek mydła. Może to po prostu kwestia przyzwyczajenia nosa to zapachu. Kompozycja Malabar daje o sobie znać również i po goleniu. Tylko ciągle zastanawiałem się, co z nią zrobić. Prawie żadna z moich wód toaletowych do niego nie pasowała. Wyjątkiem był Tom Ford Tobacco Vanille, ale jakoś nie za bardzo pasował mi ten aromat na upalne, letnie dni.

Zwykle dostrzegam supremację typowych kompozycji perfumiarskich nad spożywczymi. Tutaj jednak czekoladowo-ciasteczkowo-orientalne nuty mnie nie rażą. Są bardzo zgrabnie połączone. Golenie z użyciem mydła Calani Malabar z powodu jego pięknego zapachu było niemal zabiegiem aromaterapeutycznym.

Zapach oceniam na 9/10. Może dałbym punkt więcej, ale sięgnąłem po Florisa Elite i kilka innych liderów zestawienia i muszę przyznać, że Malabar jednak im trochę ustępuje.

Skład

Podstawę składu stanowią zmydlone wodorotlenkami sodu i potasu: kwas stearynowy, oliwa z oliwek, olej kokosowy, olej palmowy (z olejowca gwinejskiego), olejek migdałowy, masło Shea i olej rycynowy.

Skład uzupełniają: glinka kaolinowa, hydrolizowany jedwab i guma ksantanowa.

Na kompozycję zapachową składają się: benzoesan benzylu (słodki, balsamiczny), aldehyd cynamonowy (cynamon), cytronellol (róża i geranium), eugenol (goździki), geraniol (pelargonia), izoeugenol (goździki), limonen (skórka cytrynowa), linalol (konwalia), cytral (zapach cytryny), kumaryna (zapach ściętej trawy) i wanilina (zapach wanilii).

Na pochwałę zasługuje bogaty, naturalny skład masy mydlanej. Nie ma tu polepszaczy piany, ani nawet konserwantów. Z drugiej strony firma nie stroni od sztucznych aromatów. W mojej ocenie to dobrze, bo zyskuje dzięki temu kompozycja zapachowa. Jedynie uczuleniowcy powinni mieć się na baczności.

Skład zgodnie z INCI: Stearic Acid, Aqua, Olea Europaea Fruit Oil, Cococs Nucifera OilBio, Elaeis Guineensis OilBio, Sodium Hydroxide, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Potassium Hydroxide, Ricinus Communis Seed Oil, Parfum, Kaolin, Hydroliyzed Silk, Xanthan Gum, Benzyl Benzoate, Cinnamal, Citronellol, Eugenol, Geraniol, Isoeugenol, Limonene, Linalool, Citral, Coumarin, Vanillin.

Skład mydła do golenia Calani Malabar (INCI ingredients)

Skład mydła do golenia Calani Malabar (INCI ingredients)

Piana

Do wyrabiania piany używałem, jak to zwykle ostatnio robię, syntetycznego Maggarda ∅24 mm. Im dłużej go używam, tym bardziej upewniam się w przekonaniu, że sprawdza mi się on dużo lepiej od borsuczego silvertipa, nie mówiąc o pędzlu ze szczeciny. Wiem, że jeśli zużyje mi się kiedyś mój Mühle, knot wymienię na syntetyczny.

Pierwszego dnia odważyłem 1 g. Chyba za dużo – pomyślałem. Na początku coś z tą pianą było nie tak, ale szybko stała się wzorowo kremowa i może odrobinę zbyt gęsta. Struktura absolutnie bez zarzutu. Przeczucia mnie nie myliły – było jej zdecydowanie za dużo. Choć z drugiej strony, piany nigdy nie jest za wiele – uśmiechnąłem się.

Drugiego dnia znów przeholowałem z ilością. Mydło jest miękkie, dlatego szybciej niż zwykle ściera się oczekiwana porcja. W tym dniu używałem brzytwy, więc postanowiłem nieco zagęścić pianę. Znów powstała idealnie zgodna z moimi zamierzeniami konsystencja.

Trzeciego dnia w końcu udało mi się odważyć 0,7 g. To była właściwa ilość. Piany było sporo, była kremowa i wilgotna. Nie ma mowy o dużych pęcherzykach powietrza. Nawet jeśli się ją rozwodni, nie ma tendencji do zanikania.

Pianę oceniam na 9/10.

Golenie

Do pierwszego golenia wybrałem maszynkę Mühle Sophist R89, oczywiście w zestawieniu z Featherem. Poślizg nie powalał na kolana, ale za to ochrona była na najwyższym poziomie. W efekcie dokładne i bardzo delikatne golenie – bez jakiegokolwiek zadrapania, podrażnienia itp. Poślizg przypominał mi ten znany z innego niemieckiego mydła – Meißner Tremonia Morrocan Rassoul.

Drugiego dnia postanowiłem ogolić się brzytwą. Znów ukręciłem zbyt gęstą pianę. Oj, trzeba było dodać więcej wody. Dodałem trochę, ale i tak poślizg nie był najwyższej klasy. Za to lepiąca się ochrona nie budziła zastrzeżeń. Golenie było udane – bez krwawych pamiątek i naprawdę dokładne.

Calani-Malabar-Shaving-Soap-Scenka

Trzeciego dnia, gdy wróciłem do łagodniejszego sprzętu – Mühle Sophist oraz Gillette Aristocrat. W końcu miałem idealną pianę – przede wszystkim odpowiednio nawilżoną. Bardzo poprawił się poślizg, a wcale nie spadła ochrona. Dzięki temu golenia było perfekcyjne – absolutnie dokładne i łagodne.

Golenie oceniam na 9/10.

Po goleniu

Po zakończeniu golenia przemyłem twarz zimną wodą, odczekałem chwilę i zacząłem oceniać efekt zabiegów. Zwykle po paru minutach, o ile nie naniosę balsamu po goleniu, zaczynam odczuwać drobny dyskomfort – coś jak pieczenie, czy ściągnięcie naskórka. Tym razem tego nie czułem. Skóra była wypielęgnowana, nawilżona i pachnąca. Zapach utrzymywał się nawet 2 godziny po goleniu.

W mojej ocenia odczucia po goleniu stoją na najwyższym poziomie. Przyznaję 10/10. To zdecydowanie najwyższa półka.

Dostępność i cena

Mydła co prawda nie można kupić w Polsce, ale bez problemu można je zamówić w firmowym sklepie producenta. Krążek o masie 65 g kosztuje €7,5. Za zamówienie 3 szt. wraz z przesyłką trzeba zapłacić 143 zł. Oznacz to, że jedno opakowanie kosztuje 48 zł. Zakładając zużycie na poziomie 0,7 g, koszt jednego golenia wynosi 0,52 zł.

Podsumowanie i ocena

Bardzo się cieszę z „odkrycia” firmy Calani. Dotychczas, gdy chciałem kupić intensywnie, oryginalnie aromatyzowane mydło do golenia o dobrych właściwościach i solidnych właściwościach pielęgnacyjnych, na myśl przychodziła mi amerykańska firma Barrister & Mann. Calani ma jeszcze więcej zapachu i goli przynajmniej tak samo dobrze, świetnie się przy tym pieniąc. Co ważne, jest swobodnie dostępne w Europie i nie kosztuje majątku. Mydło Calani Malabar zdecydowanie warte jest zakupu.

Moja ocena: 9/10 (niemal doskonały produkt)

  • zapach (atrakcyjność, intensywność i trwałość): 9/10,
  • właściwości piany (łatwość wyrabiania, trwałość i inne właściwości piany): 9/10,
  • efektywność golenia (poślizg, zmiękczanie zarostu, dokładność itp.): 9/10,
  • odczucia po goleniu (właściwości pielęgnacyjne, zapach):10/10,
  • opłacalność: 6/10.

Sprawdź w rankingu mydeł i kremów do golenia, jak recenzowany produkt wypada na tle konkurencji.

Ocena ogólna nie uwzględnia opłacalności, ani nie jest średnią poszczególnych ocen cząstkowych.

Punktacja: 1 – tragiczny, 2 – słaby, 3-4 – taki sobie, 5-6 – dobry, 7-8 bardzo dobry, 9 – niemal doskonały, 10 – wybitny

Zapraszam do dyskusji. Każdy komentarz jest dla mnie nagrodą i wzbogaca recenzję. Jeśli chcesz być na bieżąco informowany o nowych wpisach, śledź mnie na Twitterze (polecam), ew. zasubskrybuj blog w WordPressie. Po opublikowaniu nowego wpisu, dostaniesz e-maila.

Pewnie zauważyłeś już reklamy. Wpływy z nich jak na razie pozwalają na pokrycie drobnego procenta kosztów. Wiem, że ogłoszenia są trochę uciążliwe, ale dzięki nim mam choć trochę wrażenia, że nie pracuję zupełnie za darmo. Jeśli zauważysz w ogłoszeniach coś ciekawego, kliknij – serwis na tym skorzysta. Jeśli korzystasz z AdBlocka, proszę dodaj geekhub do listy wyjątków. Dziękuję.

blokowanie-reklam

8 Comments

  1. Emil

    Przyznam że odkąd zobaczyłem fotki tego mydła byłem bardzo ciekaw jak skończy się ta konfrontacja. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony, wychodzi na to że to bardzo dobre mydło w całkiem przyzwoitej cenie. O ile opisywany zapach nie jest szczytem moich marzeń, o tyle na stronie producenta znajduje się bardzo dużo zapachów, jako że mój niemiecki ogranicza się do kilku słów których nie będę przytaczał, skorzystałem z translatora. Na pewno będę chciał chociaż powąchać: Cadre Noir, Oriental Plum i EisEngel.

    Bardzo ciekawe odkrycie które będę musiał koniecznie przetestować!

    Reply
    1. Mirosław Florek (Post author)

      Emil, specjalnie dla Ciebie wrzucę na warsztat Oriental Plum poza kolejnością. Wąchając to mydło w pudełku trudno powiedzieć jak bardzo dobry jest to zapach. Z pewnością są owoce. Tak jak to zapowiada nazwa, jest też coś orientalnego. Może to paczula? Zapach bardzo dobry, cięższy – tak jak lubię.

      PS. Kawałeczek Malabara odłożyłem dla Ciebie.

      Reply
      1. Emil

        Super! Dzięki wielkie!

        Reply
  2. Wojtek

    Mirku, znalazłeś bardzo wyszukany produkt. Zapachy mydeł po opisach wyglądają naprawdę fajnie.

    Reply
    1. Mirosław Florek (Post author)

      Z tymi mydłami Calani jest rzeczywiście nieźle. Po pierwsze to producent europejski, więc koszt wysyłki nie zabija. Nie ma cła itp. Po drugie, w te zapachy nie trzeba się wwąchiwać. Są zdecydowane, ale nie przytłaczające, jak np. (dla mnie Wars). No i kompozycji jest naprawdę dużo – łatwo znaleźć coś dobrego dla siebie. Podobnie jak w przypadku PAA, zapachy odrobinkę ustępują najlepszym, ale i tak są super. Właściwości są bardzo dobre, być może dlatego, że Catherin (właścicielka) jest w stałym kontakcie z niemieckim forum golenia tradycyjnego.

      Reply
  3. Wojtek

    Zapomniał bym. Kolejny raz na zdjęciu widać nowy pędzel 🙂 Syntetyczny Kent miał swoje 5 min na brzytwie. Jak wrażenia?

    Reply
    1. Mirosław Florek (Post author)

      Niebawem Kent doczeka się recenzji. Jest oczywiście inny niż trudny do pobicia Maggard – bardziej sztywny… no inny. Myślę, że jak ktoś lubi pędzle ze szczeciny, to ten Kent może być rozsądnym zakupem, bo pianę kręci dużo lepiej niż kilka znanych mi świnek, a na twarzy, pomimo swej delikatności daje o sobie znać.

      Kupiłem do recenzji i niedługo się z nim pożegnam. 🙂 Będę musiał sprawić sobie jakiś inny z rączką w kolorze ecru. Poluję na okazję od Mühle z syntetycznym włosiem nowej generacji, np. Mühle CLASSIC 33K257. Jakby ktoś miał i chciałby się z nim rozstać, to chętnie przygarnę. W ostateczności mogę też go pożyczyć do testów. W zamian oferuję próbki dóbr wszelakich. Tylko zależy mi na włosiu w wersji drugiej.

      Reply
      1. Emil

        Panie kolego, żeś zaczął szaleć z pędzlami, może do tych 2 co będę Ci słał dorzucić HiBrush i SBrush od omegi?

        Reply

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *